Reklama

Pierwszy Black Hawk z Polski

Jeden z najlepszych wielozadaniowych helikopterów na świecie - amerykański Black Hawk - powstaje również w Polsce. W poniedziałek, przy dźwiękach z filmu "Mission Impossible", PZL Mielec zaprezentował pierwszą taką maszynę, zbudowaną w tamtejszych zakładach.

Termin prezentacji wielozadaniowego śmigłowca średniej wielkości Sikorsky S-70i Black Hawk wybrano nieprzypadkowo. Trzy lata temu Polskie Zakłady Lotnicze w Mielcu (PZL Mielec) za 250 mln zł kupili Amerykanie z Sikorsky'ego. W doinwestowanej sporym zastrzykiem gotówki fabryce zaczęto produkować kabiny do śmigłowców UH-60M - podstawowych helikopterów armii amerykańskiej. W zeszłym roku powstało ich w mieleckiej fabryce 12. Wszystkie, z wyjątkiem jednej, trafiły do USA.

Od kabiny do kompletnego śmigłowca

Kabina - jak zapewniał Janusz Zakręcki, prezes PZL Mielec - zbudowana w około 80 proc. z części dostarczonych przez polskich poddostawców, została wmontowana w pierwszym egzemplarzu śmigłowca S-70i. Helikopter ten jest unowocześnioną wersją - produkowanej od 1974 r. - maszyny, która znajduje się na wyposażeniu m.in. armii USA, Korei Płd. czy Turcji. Zgodnie z założeniami, zmontowane z części dostarczonych przez dostawców z całego świata śmigłowce z Mielca mają być oferowany międzynarodowym odbiorcom. Żywotnie zainteresowane maszynami są także polskie Siły Powietrzne.

Pierwszy śmigłowiec w historii

Dziesięciotonowa maszyna, która jest pierwszym wyprodukowanym w historii mieleckich zakładów helikopterem, została zmontowana przez 30-osobowy zespół w ciągu roku. W cały cykl produkcyjnym zaangażowanych było natomiast kilkuset pracowników fabryki. Teraz, warty około 14 mln dolarów helikopter S-70i czekają półroczne testy i oblot w West Palm Beach na Florydzie w USA. W tym roku w Mielcu powstaną jeszcze dwa kompletne śmigłowce, które będą oblatywane już w Polsce. Docelowo PZL Mielec zamierza produkować 20 maszyn rocznie.

Niepewna przyszłość maszyn

- Jesteśmy w stanie zapewnić najlepszy sprzęt synom i córkom naszych narodów, którzy chronią i bronią nas w ojczyźnie, jak i w odległych miejscach prowadzenie walk. Śmigłowce będą nieść nadzieję na lepszy świat dla przyszłych pokoleń - zapewniał, w typowo amerykańskim stylu, Robert Kokorda, wiceprezes Sikorsky Aircraft Corp. Wtórował mu Michael Ambrose, wiceprezes Sikorsky Military System, roztaczając wizję rynku otwartego dla tysięcy śmigłowców.

Prezesom amerykańskiej korporacji nie uwierzyli polscy eksperci. Tomasz Hypki, szef Krajowej Rady Lotnictwa, powiedział "Dziennikowi Gazecie Prawnej", że nikt na świecie nie kupi odświeżonego Black Hawka produkowanego w Mielcu pod nazwą S-70i, gdyż jest on... przestarzałą konstrukcją. Hypki przekonuje, że jedynym odbiorcą śmigłowców może być polska armia. Nasze wojska potrzebują około setki takich maszyn. Oficjalnej decyzji MON w sprawie Black Hawków jeszcze nie ma.

Reklama

Koniecznie zobacz fotorelację z montażu maszyny, jej prezentacjioraz możliwych zastosowań!

Marcin Wójcik

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy