Reklama

Rosja znów użyła najbrutalniejszej broni wojny w Ukrainie. Dosłownie wysysa powietrze

Rosjanie właśnie „pochwalili” się kolejnym użyciem, jednej z najbrutalniejszych broni wojny w Ukrainie. Podczas ciężkich walk w obwodzie donieckim wykorzystali rakiety termobaryczne do ataku na ukraińskie pozycje. Ich wybuch dosłownie wysysa powietrze i wyparowuje ciało człowieka.

  • O kolejnym użyciu przez Rosję broni termobarycznej poinformowała agencja RIA Nowosti, publikując specjalne nagranie.
  • Na materiale widać wybuchy rakiet termobarycznych w rejonie miasta Bachmut. Wystrzelili je najemnicy Grupy Wagnera. To pierwszy udokumentowany przypadek gdzie ci "żołnierze" mają dostęp do takiej broni.
  • Rakiety termobaryczne to najbrutalniejsza broń wojny w Ukrainie. Ich fala uderzeniowa dosłownie wysysa powietrze z każdego żywego organizmu i nie ma przed nią schronienia.
  • Wiadomo, że od początku wojny Rosjanie wykorzystują tę bestialską broń. Międzynarodowe organizacje próbowały wpisać ją na listę całkowicie zakazanego arsenału. Bezskutecznie. 

Reklama

Rosjanie po raz kolejny używają brutalnej broni w ciężkich walkach

Wybuchy miały miejsce w rejonie miejscowości Bachmut, na północ od Doniecka. Rozgrywają się tam obecnie jedne z najcięższych walka na wschodnim froncie wojny w Ukrainie. Aby powstrzymać ukraińskie natarcie, Rosjanie używają niezwykle brutalnej broni. W sieci pojawiły się nagrania, na których widać, jak najemnicy Grupy Wagnera wykorzystują wyrzutnie TOS-1A do ataku ukraińskich pozycji rakietami termobarycznymi.

Nagranie pierwotnie upubliczniła rosyjska agencja informacyjna RIA Nowosti. Widać na nim moment uderzenia rakiet, gdzie powstaje charakterystyczna dla broni termobarycznej fala uderzeniowa. Według RIA ataku dokonali najemnicy Grupy Wagnera. Ze względu na swoje efekty uważana jest za jedną z najbrutalniejszych broni wojny w Ukrainie.

Jak działa broń termobaryczna i jak bardzo jest niebezpieczna?

Broń termobaryczna przy wybuchu rozpyla w powietrzu ładunki wybuchowe i paliwo. Przy eksplozji materiały wybuchowe rozpraszają chmurę paliwa, "wzbogaconą" często toksycznymi metalami. Ta zapala się w kontakcie z tlenem w otaczającym powietrzu, tworząc kulę ognia i charakterystyczną falę uderzeniową. W niej powstaje próżnia. Wybuch dosłownie "wysysa" powietrze w swoim zasięgu. Broń termobaryczna zabija więc nagłą różnicą ciśnienia i zabraniem powietrza. Ofiara przeżywa prawdziwą agonię.

Co gorsza, przed bronią termobaryczną nie ma schronienia. Została ona specjalnie opracowana do zwalczania ufortyfikowanych pozycji i wszelkie zamknięte pomieszczenia, jak bunkry czy okopy, tylko wzmacniają efekt powstałej zmiany ciśnienia. Dodatkowo kolejnym skutkiem wybuchu jest wzrost temperatury do 3000 stopni Celsjusza. Broń termobaryczna jest więc o tyle brutalna, że może zabić nagłym "ściśnięciem" i wyparowaniem organizmu po skoku ciśnienia, powolnym duszeniu z braku tlenu czy spaleniem.

Użycie broni termobarycznej w Ukrainie

Bachmut to nie pierwszy przypadek wykorzystania tak straszliwej broni przez Rosjan w Ukrainie. Tak naprawdę już od początku wojny istniały przesłanki, że wojska rosyjskie atakują z użyciem tego arsenału. Upubliczniano filmy, na których widać było transporty wyrzutni TOS-1A, które mogą wystrzeliwać rakiety termobaryczne. Ich użycie potwierdził zarejestrowany przypadek ataku na skład paliwowy w Ochtyrce

Wraz z kolejnymi miesiącami napływały nowe raporty o tym, że Rosjanie ciągle używają brutalnej broni. W historii próbowano całkowicie zakazać jej użycia prawem międzynarodowym. Pomimo swojego bestialstwa, broni termobarycznej można jednak dalej używać w działaniach wojennych. Zabroniony jest atak na obiekty cywilne. W świetle prawa więc to, co zrobili teraz "żołnierze" Grupy Wagnera niedaleko Bachmutu, było całkowicie legalne. Dotychczasowe próby uregulowania korzystania z takie broni w Ukrainie były zwyczajnie bezskuteczne. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy