Reklama

Dlaczego ludzie opłakują królową Elżbietę II, choć nigdy jej nie poznali?

Królowa Elżbieta II zmarła 8 września 2022 roku. Jej pogrzeb odbędzie się już niedługo, bowiem 19 września. Samo wydarzenie, choć oczywiście smutne, nie dla każdego będzie tym samym. Niektórzy ludzie bardzo głęboko przeżywają śmierć monarchini i przejdą żałobę, nawet jeśli nigdy nie poznali 96-letniej kobiety. Jak to możliwe? Naukowcy znają odpowiedź.

Bez wątpienia śmierć królowej opłakuje jej bliska rodzina czy powiernicy. Była to osoba, którą znali i kochali. Żałoba nie dotyczy jednak tylko najbliższego kręgu Elżbiety II - serca wielu obywateli Wielkiej Brytanii oraz właściwie ludzi na całym świecie pogrążyły się w żalu w różnorakim stopniu. Czy to możliwe? Jak najbardziej.

Jednostronne relacje między konkretną osobą a znaną osobą publiczną, celebrytą czy członkiem rodziny królewskiej są nazywane parasocjalnymi. Jak uważa filozof i etyk z Uniwersytetu w Edynburgu, Michael Cholbi, takie relacje faktycznie mogą rodzić żal. Mówi, że to ma sens, że ludzie będą opłakiwać utratę osób publicznych, w które w jakiś sposób zainwestowali własną tożsamość - np. poprzez przyjęcie tych samych wartości lub podziwianie stanowiska, które dana osoba zajęła.

Reklama

Niektórzy badacze przypisują smutek parasocjalny swoistej utracie możliwości. "Doświadczenie żałoby jest rodzajem zakłócenia w sposobie postrzegania świata. Kiedy to się dzieje, następuje pewnego rodzaju roztrzaskanie przyjętych założeń" - mówi filozof Louise Richardson, współkierująca projektem na Uniwersytecie w Yorku w Wielkiej Brytanii, o nazwie "Grief: A Study of Human Emotional Experience". Przytacza ona teorię zwaną "assumptive world", która sugeruje, że człowiek ma określone, silnie założenia na temat świata, które pomagają mu w jego odbiorze.

Badania z 2012 roku sugerują, że proces zwany introjekcją pomaga ludziom poradzić sobie ze śmiercią sławnej osoby. Introjekcja dotyczy cech, które dostrzegamy w kimś, z kim jesteśmy w związku, nawet jeśli w grę wchodzi dystans pomiędzy danymi osobami. Jak mówi Andy Langford, dyrektor kliniczny londyńskiej organizacji charytatywnej Cruse, ostatecznie te cechy przejmujemy sami, a to jest pomocne w radzeniu sobie z żałobą. "Uczucia, które towarzyszą nam po śmierci nawet sławnej osoby, są prawdziwe" - zaznacza. Jednocześnie spodziewa się, że w przypadku tego typu relacji żałoba zakończy się szybciej, niż w przypadku utraty kogoś bliższego.

Istnieją trzy aspekty, które wskazują stopień, w jakim możemy przeżywać żałobę - są to czas, bliskość fizyczna oraz psychiczna. Langford mówi, że są w tej kwestii kluczowe, ponieważ nasze mózgi zawierają w sobie neurony, które są zaprojektowane tak, aby szukać tych trzech elementów.

Jak z kolei uważa Katherine Shear, dyrektorka Center of Prolonged Grief z Uniwersytetu Columbia w Nowym Jorku, jest to wysoce prawdopodobne, że stan przedłużonego zaburzenia żałoby, który może trwać miesiącami lub latami, dotknie niektóre osoby opłakujące królową Elżbietę II.

Naukowcy podkreślają jednak, że sama żałoba jest niezwykle trudna do zbadania, nie jest pojedynczą emocją, tylko całą grupą i kłopotliwe jest jej ostateczne i jednoznaczne określenie. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy