Reklama

Megapowodzie w Polsce. Należały one do jednych z największych na świecie

Teren obecnej Suwalszczyzny kilkanaście tysięcy lat temu został nawiedzony przez jedną z największych powodzi w historii Ziemi. Efekty tego kataklizmu widoczne są do tej pory w specyficznej rzeźbie terenu. Badania mają olbrzymie znaczenie w rozpoznaniu zmian klimatycznych zachodzących pod koniec ostatniego zlodowacenia.

Szczególnym zainteresowaniem zostały objęte wyjątkowe formy rzeźby terenu zlokalizowane na Suwalszczyźnie. Polscy geografowie z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika dokładnie zbadali zlokalizowane tam formy geomorfologiczne.

Teren dzisiejszych Suwałk kilkanaście tysięcy lat temu pokryty był przez lądolód. Wskutek topnienia olbrzymiej masy lodu, na powierzchni lądolodu powstawały jeziora. W pewnym momencie doszło do przełamania lodowej bariery i wydostania się olbrzymiej masy wody. Mogło się wówczas uwolnić nawet 2 miliony metrów sześciennych wody na sekundę, czyli 10 razy więcej niż średni przepływ Amazonki oraz 2000 razy więcej niż średni przepływ Wisły przy jej ujściu. Taki przepływ wody mógł utrzymywać się przez kilkanaście dni.

Reklama

Wskutek naporu olbrzymiej masy wody powierzchnia ziemi uległa silnym przekształceniom. Powstały wówczas, m.in. wielkich rozmiarów wały (megaripplemarki). Wody roztopowe wycięły w ziemi także kanały o głębokości kilkudziesięciu metrów. Wysokość megaripplemarków dochodzi do kilku metrów, a ich średnia długość wynosi ponad 160 metrów.

Zwykłe ripplemarki można spotkać na dnie rzeki, na wybrzeżu morskim, czy na pustyni.

Analizując parametry tych form geomorfologicznych, naukowcy byli w stanie określić ilość wody, która się uwolniła spod lądolodu oraz określić przebieg powodzi na tym obszarze. Woda płynęła z prędkością ponad 55 km/h i miała głębokość ponad 20 metrów.

Na tym obszarze znajdowały się trzy bramy wypływu wód. Według badań równinę augustowską mogły nawiedzić dwa oddzielne zdarzenia powodziowe. Spływające wody kierowały się najpierw w kierunku Biebrzy, Narwi i dalej w kierunku Niemiec, Morza Północnego i Kanału La Manche.

Lądolód, który wtedy pokrywał północno-wschodnią Polskę miał grubość 2-3 km w centralnej części, a na krawędziach osiągał około 250-300 m.

Badania były prowadzone przez prof. Piotra Weckwertha i jego zespół zostały opublikowane w Earth-Science Reviews.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy