Paleo-Inuici przeprawiali się przez arktyczne morza już 4500 lat temu
Nowe badania opublikowane w czasopiśmie "Antiquity" ujawniły, że już 4500 lat temu ludzie kultury paleo-inuickiej regularnie przeprawiali się przez otwarte morza, by dotrzeć na położone daleko od brzegu wyspy Kitsissut u zachodnich krańców Grenlandii. Odkrycie niemal 300 śladów dawnej działalności ludzkiej rzuca nowe światło na początki arktycznej żeglugi i życie pierwszych osadników północy.

Badania archeologiczne prowadzone na Kitsissut, odległym archipelagu wysp w tzw. Wysokiej Arktyce (najbardziej wysunięta na północ część Arktyki, obejmująca obszary położone najbliżej bieguna północnego), ujawniły ślady obecności człowieka sprzed niemal 4500 lat, z okresu formowania się kluczowego ekosystemu morskiego, jakim była płoń Pikialasorsuaq. Na wyspy te można dotrzeć jedynie po trudnej przeprawie przez otwarte morze, dlatego ich wielokrotne zasiedlanie świadczy o wysokim poziomie rozwoju ówczesnej technologii żeglugowej oraz umiejętnościach nawigacyjnych.
Ślady obozowisk sprzed tysięcy lat
Autorzy badania opublikowanego w magazynie "Antiquity" podkreślają, że udokumentowany zasięg społeczności wczesnych Paleo-Inuitów, obejmujący zarówno środowiska morskie, jak i lądowe, pozwala lepiej zrozumieć ich styl życia i wpływ na kształtowanie arktycznych ekosystemów. Wyjaśnijmy krótko, że były to ludy zamieszkujące region Arktyki od Czukotki na terenie dzisiejszej Rosji przez Amerykę Północną po Grenlandię, przed przybyciem współczesnych Inuitów i innych pokrewnych kultur. Pierwsze znane kultury Paleo-Inuitów rozwinęły się w latach 3900-3600 p.n.e., ale stopniowo zanikły w większości regionu - ostatnia, kultura Dorset, zanikła około 1500 r. n.e.
Podczas badań trzech wysp archeolodzy odnaleźli aż 300 śladów działalności człowieka, z największą koncentracją przy 15 kręgach kamiennych po dawnych namiotach na wyspie Isbjørne. To właśnie one świadczą o istnieniu obozowisk z czasów, gdy klimat Arktyki był nieco łagodniejszy, a morza pełne życia. W centrum każdego kręgu znajdowało się palenisko, a w jednym z nich odkryto kość zwierzęcia, datowaną na 4000-4475 lat.
To niezwykle duże skupisko obozowisk, jedno z największych znanych w regionie. Wszystko wskazuje na to, że Kitsissut nie było przypadkowym przystankiem, lecz miejscem, do którego społeczność wracała regularnie
Niebezpieczna podróż przez otwarte morze
Jak podkreślają badacze, biorąc pod uwagę, że najbliższy punkt grenlandzkiego lądu oddalony jest od Isbjørne o 53 kilometry, trasa nawet dziś budzi respekt. Tymczasem Paleo-Inuici musieli walczyć z tymi warunkami, w tym mgłą, zmiennymi wiatrami i silnymi prądami, przeprawiając się w lekkich, pokrytych skórami łodziach przypominających kajaki. Szacuje się, że podróż mogła trwać nawet 12 godzin w jedną stronę!
Z pewnością odbywało się to w krótkim, letnim sezonie, gdy morze częściowo rozmarzało. Ale i wtedy warunki były ekstremalne
Arktyka - miejsce innowacji, nie tylko przystanek
Zespół badaczy sądzi, że Paleo-Inuici przybywali na wyspy głównie po to, by polować na nurzyka polarnego (Uria lomvia), który w lecie gniazduje tam w tysiącach. Wokół obozowisk znaleziono wiele ptasich kości, a same namioty znajdowały się bezpośrednio pod klifami lęgowymi. To zdaniem naukowców dowód, że cała wspólnota - nie tylko pojedyncze grupy myśliwych - uczestniczyła w wyprawach na wyspy, zwłaszcza że liczba kręgów wskazuje raczej na sezonową osadę niż chwilowy obóz łowiecki.
Odkrycie z Kitsissut przeczy dawnemu poglądowi, że zachodnia Grenlandia była jedynie szlakiem tranzytowym między Kanadą a wschodnią częścią Arktyki. Umiejętność nawigacji po otwartym morzu, konstruowania zaawansowanych łodzi i organizowania wspólnych ekspedycji wskazuje, że społeczności paleo-inuickie były bardziej rozwinięte technologicznie, niż dotąd sądzono.
Arktyka nie była pustkowiem, lecz miejscem innowacji. To tutaj rodziły się umiejętności, które pozwoliły człowiekowi przetrwać na granicy lodu i oceanu










