Reklama

Prof. Katarzyna Siuzdak: Co nauka mówi o e-papierosach? Czy są bezpieczne dla zdrowia?

Czy to prawda, że e-papierosy są zdrowe? Czy są dobrą alternatywą dla palaczy tradycyjnych papierosów? Czy mogą nam zaszkodzić, jak tradycyjne palenie tytoniu? O modzie na sięganie po e-papierosy pisze prof. Katarzyna Siuzdak z IMP PAN w Gdańsku.

Początki palenia papierosów sięgają aż 5000 lat p.n.e., kiedy było to częścią plemiennych rytuałów, gdy różnym bogom składano ofiary. Nawiązując do polskiej nazwy, papieros był zwitkiem papieru, który owijał kawałki liści tytoniu. Potem pojawiły się w tej prostej konstrukcji filtry, a cała technologia produkcji została opracowana dzięki pomysłowi niemieckiego imigranta Jamesa Bonsacka. Dotyczył on specjalnej maszyny przeznaczonej do zwijania cygar, bo wcześniej ten etap był wykonywany ręcznie. Pomysł na jej budowę był aż 2 razy patentowany, ale niestety nikt się za bardzo nią nie interesował. Po prostu pozwalała ona na produkcję zbyt dużej liczbt papierosów w porównaniu do ówczesnego zapotrzebowania. Dopiero, gdy ruszyła kampania marketingowa czy, jak też można powiedzieć, wykreowano modę na palenie, masowe zużycie ruszyło. Na przykład każdy polski imigrant w USA dostawał za darmo 5 paczek papierosów! Niestety szczególny wzrost liczby palaczy odnotowano w tracie wojny, bo dostarczano je na front jako czynnik podnoszący morale. I tak doczekaliśmy czasów, w których zgodnie z danymi z 2020 r. [1] regularnie pali prawie 33% mężczyzn i 6,5% kobiet.

Reklama


Zaczęło się w... Chinach

Oczywiście przez wiele krajów wprowadzane są restrykcje, m.in. odpowiednia akcyza, czy przerażające zdjęcia płuc palacza na opakowaniu, by zniechęcić do zakupu paczki papierosów. Prowadzone są też różne kampanie, które wskazując na liczne negatywne działania regularnego palenia również stawiają sobie za cel by jak najbardziej ograniczyć populację palaczy. Jednak przemysł tytoniowy nie pozostaje dłużny tym akcjom promującym zdrowy tryb życia. Asortyment papierosów jest bogaty: kuszą różnokolorowe opakowania, smaki, wielkości paczek i ciekawe nazwy. Na tym jednak nie koniec, bo już od lat 60-tych zaczęto pracować nad elektronicznym odpowiednikiem papierosa, a po wielu próbach w 2004 r. wprowadzono taki produkt na rynek. Była to chińska e-fajka o nazwie Ruyan i jak w przypadku tradycyjnych papierosów znowu ruszyła odpowiednio zaplanowana kampania marketingowa.

Produkt jest często reklamowany jako "zdrowsza" czy "bezpieczniejsza" alternatywa dla tradycyjnych papierosów. Do tego kuszą różne ciekawe kształty i kolory tych podgrzewaczy, a z urządzeniem pokazują się a czasem wręcz reklamują topowi influencerzy. Nie można tu zapomnieć o "smakach", które są w bogatej ofercie, a miejsca, gdzie można dokonać wyboru e-papierosa wyglądają jak salony z dobrami luksusowym czyli czymś, co ma budzić pożądanie.

Co wdychasz z e-papierosa?

W przeciwieństwie do tych tradycyjnych papierosów, nie mamy tutaj do czynienia z procesem spalania, bo jest on zastąpiony przez podgrzewanie. Podniesienie temperatury płynu jest możliwe dzięki obecności zasilania z akumulatora i roztwór (zwany popularnie liquidem) jest odparowywany i zamieniany w aerozol. To co wdycha użytkownik, to taka mieszanka glikolu propylenowego, gliceryny, aromatów i nikotyny o różnym stężeniu. Kiedy ta mieszanka jest odparowana przez atomizer, to ten aerozol ma dawać użytkownikowi wrażenia podobne to tego jakby palił papierosy. [2].

Poziom nikotyny, czyli istotny składnik uzależniający, ale też stężenie pozostałych związków obecnych w mieszance, może się różnić w zależności od tego jaki płyn wybierzemy. Są dostępne również takie płyny, w których wcale nikotyny nie ma. Właśnie z tego powodu spotkamy się niestety z opinią, że e-papieros może być uważany za doskonałe rozwiązanie, gdy osoba paląca tradycyjne papierosy chce zerwać z nałogiem. Jednak jak to jest z opiniami - często nie mają one wiele wspólnego z prawdą i wynikami badań prowadzonych na odpowiedniej populacji osób.

Nauka o wpływie e-papierosów na zdrowie

Zgodnie z wynikami badań, takie e-papierosy to żadna zdrowsza czy bardziej ekologiczna alternatywa. Okazuje się, że proces podgrzewana prowadzi do rozkładu związków znajdujących się w płynie do niebezpiecznych dla naszego zdrowia, a czasem nie do końca wiadomo jakich skutków możemy się spodziewać po długotrwałym użytkowaniu tego wynalazku. Niemniej jednak, do tej pory przeprowadzono już sporo badań in-vitro i in-vivo, które dotyczyły bezpieczeństwa i toksyczności e-papierosów.

I tak wskazano, że obecność nikotyny w e-papierosie doprowadziła do wzrostu tlenku azotu, który jest również wdychany przez użytkownika. W próbkach badanego moczu osób korzystających z e-papierosów wykryto metabolity takie jak akrylonitryl, akroleina, tlenek propylenu, akrylamid, krotoaldehyd na poziomie znacznie wyższym niż u osoby niepalącej. Ponadto, zaobserwowano rozregulowanie homeostazy płuc na skutek ekspozycji na intensywne zaciąganie się aerozolem.

Dalej mało wiadomo o wpływie waporyzacji na układ immunologiczny. Warto tu przytoczyć również wyniki zgodnie, z którymi użycie zarówno tradycyjnych papierosów jak i tych elektronicznych przez osoby niepalące wpływa na czynność płytek krwi, prowadzi do ich aktywacji i agregacji. Do listy negatywnych skutków dochodzi też zwiększenie stresu oksydacyjnego czy uszkodzenie funkcji śródbłonka, co zostało stwierdzone podczas różnych badań na ludziach.

Używanie e-papierosów prowadzi do astmy?

Jak powyżej podano, jednymi z najczęściej występujących składników liquidu są glikol propylenowy i glicerol, których stężenie waha się od 0,4% do aż 98%. Badania wykazały, że glikol propylenowy może być odpowiedzialny za wywołanie podrażnienia dróg oddechowych i wzrost prawdopodobieństwa rozwoju astmy. Wyniki badań prowadzonych na modelowych organizmach wykazały również, że glikol wpływa negatywnie na rozwój układu nerwowego. Do tego podgrzewanie może prowadzić do termicznego rozpadu składników i tak w wdychanym aerozolu z glikolu propylenowego otrzymujemy aldehyd octowy lub formaldehyd, z glicerolu - akroleinę, czyli związki z potwierdzoną toksycznością. Dlatego należy zdać sobie sprawę, że skład liquidu to jedno, a skład tego czym zaciąga się użytkownik e-papierosa to drugie.

Bardzo często stosowanym zabiegiem marketingowym jest podkreślanie różnorodności "smaków" liquidów, co niestety jeszcze bardziej zachęca do zakupu. Zgodnie z badaniami z 2019 r. ogromny wybór smaków jest tym czynnikiem, który u 80% młodych użytkowników zachęca do zakupu e-papierosa. Szacuje się, że mamy na rynku 15 tysięcy różnych substancji, które są wykorzystywane do produkcji liquidu, ale nie znamy tak naprawdę ich długotrwałego wpływu na zdrowie użytkownika. Należy zaznaczyć, że nie zawsze wszystkie związki są wymienione jako składnik na opakowaniu produktu. Dlatego można się spotkać z wynikami badań, które dotyczą produktu o konkretnej nazwie handlowej. I tak na przykład "arktyczny mentol" czy "cejloński cynamon" mają cytotoksyczne działanie, a płyn o nazwie "crème brulee" zawierał wysokie stężenie kwasu benzoesowego, który powoduje podrażnienie dróg oddechowych [3].

Co zrozumiałe, większość badań dotyczy liquidu i powstałych aerozoli, ale warto zaznaczyć, że płyn i aerozol mają też kontakt z materiałem urządzenia (np. grzałką i drutem atomizera), w którym można zaleźć miedź, nikiel, srebro. Wymienione metale również znaleziono we wdychanym powietrzu. Pojawiają się też cząstki krzemianu - to już z knotów, które są wykonane z włókna szklanego. Na podstawie dotychczas zebranych wyników badań wiadomo, że sporo z tych produktów skutkuje zaburzeniami funkcjonowania układu oddechowego, ale nadal długofalowe skutki nie są w pełni znane.

Przytoczone tutaj wyniki, to tylko część tego, co kryje się w modnym opakowaniu e-papierosa i płynie, z którego potem mamy obłoczek charakteryzujący się ciekawym smakiem i zapachem. Naukowcy wskazują też jak wiele badań jeszcze jest do przeprowadzenia, m.in. jaki wpływ na zdrowie ma długotrwałe użytkowanie e-papierosów i w szczególności jaki to ma wpływ na nasz układ immunologiczny. Ponadto, ze względu na fakt, że dopuszczone do sprzedaży liquidy różnią się składem i cały czas na rynek są wprowadzane nowe zestawy, to wciąż nie wiemy jaki dokładnie jest skład każdej podgrzanej mieszanki, która trafia do płuc palacza. Do tego również dochodzi konieczność badania korelacji między użytkowaniem e-papierosów a skutecznością stosowanych leków czy wpływem na rozwój choroby, na którą już cierpi pacjent będący jednocześnie użytkownikiem e-papierosa, nawet takiego bez nikotyny.

Naukowcy ostrzegają...

Biorąc pod uwagę jak wiele negatywnych skutków do tej pory potwierdzono w związku z użytkowaniem e-papierosów i jak wiele jeszcze z tych badań trwa, traktowanie e-papierosów jako zdrowszej czy ekonomiczniejszej alternatywy dla tradycyjnego palenia jest zdecydowanym nadużyciem. Do tej pory zebrane wyniki badań wskazują, że podobnie jak wyglądała historia z tradycyjnymi papierosami, tj. od rozdawania ich za darmo do coraz większych restrykcji i wielkoskalowych kampanii antynikotynowych, można spodziewać się, że podobna sytuacja w niedalekiej przyszłości będzie dotyczyć e-papierosów.

Literatura:

[1] X. Dai et al. Evolution of the global smoking epidemic over the past half century: strengthening the evidence base for policy action, Tobacco Control 31 (2022) 129-137

[2] P. Marques et al. An updated overview of e‑cigarette impact on human health, Respiratory Research, 22 (2021) 151

[3] V. Bahl et al., Comparison of electronic cigarette refill fluid cytotoxicity using embryonic and adult models. Reproductive Toxicology 34 (2012) 529.

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Katarzyna Siuzdak | epapierosy

Reklama

Wasze komentarze
No hate

Wyrażaj emocje pomagając!

Grupa Interia.pl przeciwstawia się niestosownym i nasyconym nienawiścią komentarzom. Nie zgadzamy się także na szerzenie dezinformacji.

Zachęcamy natomiast do dzielenia się dobrem i wspierania akcji „Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy” na rzecz najmłodszych dotkniętych tragedią wojny. Prosimy o przelewy z dopiskiem „Dzieciom Ukrainy” na konto: ().

Możliwe są również płatności online i przekazywanie wsparcia materialnego. Więcej informacji na stronie: Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy