"Dajemy urzędom wyłącznie to, co zgodnie z prawem musimy, czyli nazwisko i adres. Gdy żądają numerów telefonów czy listy wszystkich transakcji - odmawiamy" - zapewnia Bartek Szambelan z Allegro.
Obecne kontrole to jednak dopiero początek wielkiej akcji, zapowiada Mirosława Malesa z Ministerstwa Finansów. Powiedziała ona "GW", że urzędnicy resortu są szkoleni w korzystaniu z internetu, ministerstwo nawiązuje też współpracę z policją. W internecie trwa nielegalny handel, na którym ludzie zarabiają nieopodatkowane pieniądze. Trzeba to ukrócić - mówi Malesa.
Jak podaje "GW" najlepsi sprzedawcy na aukcjach internetowych zarabiają nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych miesięcznie.
Psychoza rośnie. Na listach dyskusyjnych pojawiły się nawet informacje, że dzisiejsza, mająca trwać 3-godziny (a trwająca ponad 8 godzin), przerwa w działalności allegro służyła właśnie wyłuskaniu poszukiwanych przez Urząd Skarbowy "handlarzy", lub instalacji potrzebnego do tego oprogramowania. Komunikat jaki podała spółka na stronie (dla wszystkich czterech serwisów) nie precyzował co oznaczają "przyczyny techniczne", które spowodowały tę przerwę.









