Reklama

AI bezbłędnie oznacza zagrożone gatunki na zdjęciach satelitarnych

Satelity to dla naukowców potężne narzędzie do monitorowania zagrożonych gatunków, bo umożliwiają bardzo precyzyjne śledzenie ruchów oznaczonych zwierząt - nowa technologia jeszcze rozszerza te możliwości.

Jak zapewniają badacze University of Bath, Uniwersytetu Oksfordzkiego i University of Twente, nowy algorytm komputerowy umożliwia bowiem śledzenie na zdjęciach satelitarnych nieoznaczonych wcześniej zwierząt i to w bardzo złożonych środowiskach. Jako punkt wyjścia posłużyły największe zwierzęta lądowe na naszej planecie, a mianowicie zagrożone afrykańskie słonie. Gatunek ten porusza się zarówno po odsłoniętych trawiastych terenach, jak i lasach, a także wszystkich innych obszarach pomiędzy nimi, więc dostrzeżenie ich na zdjęciach satelitarnych jest sporym wyzwaniem. 

Reklama

- Tego typu praca została wcześniej wykonana dla wielorybów, ale oczywiście ocean jest niebieski, więc liczenie nie jest tak trudne. Jak łatwo sobie wyobrazić, heterogeniczny krajobraz sprawia, że identyfikacja zwierząt jest dużo trudniejsze - tłumaczy dr Olga Isupova. Nowy algorytm głębokiego uczenia opracowany przez badaczy zdaje sobie jednak dawać z tym radę, skanując ogromne obszary lądowe w ciągu kilku minut i wykrywając słonie z taką samą dokładnością jak człowiek obserwujący nisko latające samoloty. Naukowcy twierdzą, że to pierwsza technologia do wiarygodnego monitorowania ruchów zwierząt w zróżnicowanym terenie za pomocą obrazowania satelitarnego, która może być bardzo cenna dla organizacji zajmujących się ochroną przyrody.

Brak konieczności wcześniejszego oznaczania zwierząt oznacza, że nie musimy zakłócać im spokoju i przy okazji wystawiać się na niebezpieczeństwo. Łatwiej także monitoruje się migrujące zagrożone gatunki, które przekraczają często granice państw, bo nie trzeba ubiegać się o możliwość przemieszczania się ich śladem. To duży krok naprzód, szczególnie ważny teraz, kiedy liczba osobników w wielu zagrożonych gatunkach drastycznie spada - nasza planeta od lat 70. ubiegłego wieku straciła już dwie trzecie populacji dzikiej przyrody. Mówiąc krótko, pracownicy ochrony przyrody potrzebują każdej pomoc, jaką tylko mogą dostać. Szczególnie że słonie to dopiero początek i były wykorzystywane w początkowych fazach badań i naukowcy mają nadzieję, że szybko będą w stanie monitorować również mniejsze gatunki. - Rozdzielczość obrazowania satelitarnego mocno wzrosła w ostatnich latach, a z tym wzrostem idzie możliwość dostrzeżenia mniejszych rzeczy z większą ilością detali. Inni naukowcy byli w stanie dotrzeć gniazda albatrosów czarnonogich na śniegu. Oczywiście, kontrast ułatwia to zadanie, ale nie zmienia faktu, że albatros to ułamek słonia - tłumaczy Isupova.

Źródło: GeekWeek.pl/

Geekweek

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje