Reklama

Armia USA umieściła kamery na…delfinach szkolonych do szukania podwodnych min. Co robiły na wolności?

Armia USA szkoli delfiny do odnajdywania podwodnych min, a nawet do ochrony baz, w których jest przetrzymywana broń jądrowa. Jak będą się zachowywać, kiedy zostaną wypuszczone na wolność?

Wszyscy wiedzą, że zwierzęta są wykorzystywane w różnych służbach, np. psy patrolowe, ratownicze, czy konie policyjne. Czy wiecie, że delfiny służą w amerykańskiej marynarce wojennej do lokalizowania min? I to od 1959 roku! Według dostępnych informacji we wczesnych latach programu przetestowano kilkanaście różnych gatunków zwierząt morskich, w tym rekiny, żółwie morskie, płaszczki i ptaki morskie. Badano wówczas ich możliwości sensoryczne i fizyczne.

Obecnie amerykańska armia skupia się na delfinach butlonosach oraz lwach morskich. Oba gatunki odznaczają się zdolnościami do trenowania i adaptacji "do szerokiej gamy środowisk morskich".

Reklama

Dlaczego USA "używa" ssaków morskich?

Delfiny posiadają jeden z najbardziej wyrafinowanych sonarów znanych nauce. Zwierzęta te łatwo wykrywają miny i inne potencjalne niebezpieczne obiekty na dnie oceanu, szczególnie na płyciznach lub w "zagraconych" portach, gdzie sonar elektroniczny sobie zupełnie nie radzi. Delfiny i lwy morskie doskonale widzą nawet przy słabym oświetleniu i posiadają "podwodne słyszenie kierunkowe", które pozwala im wykrywać i śledzić podwodne cele, nawet w mętnej wodzie. Ponadto mogą nurkować na dużą głębokość bez ryzyka wystąpienia choroby dekompresyjnej.

Trudno w to uwierzyć, ale wytrenowane lwy morskie potrafią m.in. lokalizować i mocować liny ratunkowe do wyznaczonego sprzętu wojskowego, który znajduje się na dnie oceanu. Z kolei delfiny szkolone są do wyszukiwania i oznaczania lokalizacji podwodnych min, które mogłyby zagrozić bezpieczeństwu osób, które znajdują się na statkach. Jeśli zwierzę wykryje minę, wraca do swojego opiekuna i zabiera ze sobą boję, aby oznaczyć położenie wybuchowego urządzenia.

Zwierzęta te pomagają również w wykrywaniu i zatrzymywaniu "nieautoryzowanych" pływaków i nurków, którzy mogą być potencjalnie niebezpieczni. W tym przypadku, jeśli delfin wykryje taką "nielegalną osobę", wówczas podpływa do niej i umieszcza na niej specjalną boję, używając swoich ust. Po chwili boja wyciąga nurka na powierzchnię. Jak mówi rzecznik marynarki Chris Haley, zwierzęta te bronią także wód wokół baz, w których znajdują się zapasy broni jądrowej.

Delfiny z kamerami

Amerykańska armia umocowała na przeszkolonych delfinach kamery, a następnie wypuściła je na żer w Zatoce San Diego. Dzięki czemu można bezpośrednio uchwycić metody ich polowań oraz "podwodne obyczaje". Udało się zarejestrować wiele podwodnych pościgów, a także ataków na jadowite węże morskie.

Kamery były przymocowane do sześciu delfinów butlonosach, a sprzęt zarejestrował materiał filmowy i audio o długości aż sześciu miesięcy. Dzięki czemu naukowcy otrzymali nowy wgląd w strategie łowieckie i w komunikację tych ssaków. Wyposzczone delfiny są całkowicie oswojone, lecz regularnie otrzymują możliwość polowania na otwartym oceanie, by mogły uzupełnić swoją zwykłą dietę składającą się z mrożonych ryb.

Naukowcy, w niedawno opublikowanym artykule naukowym, piszą: "Gdy delfiny polowały, klikały (wydawały dźwięki - red.) prawie stale w odstępach od 20 do 50 milisekund. Zbliżając się do ofiary, interwały kliknięć zmieniały się w brzęczenie, a następnie w pisk. W kontakcie z rybami brzęczenie i piszczenie było prawie stałe, dopóki ryba nie została połknięta. "

Delfiny pływały wokół swojej ofiary pod różnymi kątami, aby otrzymać pełny widok na zdobycz - technika była również obserwowana u dzikich delfinów. W artykule można przeczytać także: "Te delfiny wydawały się używać zarówno wzroku, jak i dźwięku, aby znaleźć zdobycz. Na odległość zwierzęta te zawsze używały echolokacji, by znaleźć ryby. Z bliska wizja i echolokacja wydawały się być używane razem."

Ponadto po raz pierwszy zarejestrowano, że delfiny zjadają także jadowite węże. Jeden z nich spożył ich aż osiem. "Nasz delfin nie wykazywał żadnych oznak choroby po spożyciu małych węży [...] Być może brak doświadczenia delfina w grupowym żywieniu na wolności doprowadził do spożycia tej odstającej od jadłospisu ofiary."

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy