Reklama

Wizja miasta przyszłości z filmu "Łowca Androidów" to porażka. Masz prawo czuć się oszukanym

Po ulicach miały biegać humanoidalne roboty, w powietrzu lewitować samochody, a w dalekich układach gwiezdnych ludzkość miała mieć kolonie. Legendarny film S-F "Łowca Androidów" przedstawił wizję Los Angeles w 2019 roku, która okazała się prawie całkowitą porażką.

"Łowca Androidów" (ang. Blade Runner) w reżyserii Ridleya Scotta jest jednym z najbardziej niezwykłych filmów s-f w historii światowego kina. Nie chodzi tylko o zapierającą dech w piersiach fabułę czy wielką kreację Harrisona Forda jako Ricka Deckarda (w roli tytułowego "Łowcy Androidów"), ale także niezwykle poruszającą wizję przyszłości z precyzyjnym wskazaniem czasu. Już na samym początku filmu dowiadujemy się, że akcja toczy się w Los Angeles w listopadzie 2019 roku. To daje nam ogromną szansę na zweryfikowanie, jakie elementy wizji przyszłości wykreowanej przez twórców "Łowcy Androidów" rzeczywiście sprawdziły się, a które okazały się strzałem kulą w płot. Niestety tych drugich jest przytłaczająca większość.

Reklama

Ridley Scott napisał scenariusz "Łowcy Androidów" na podstawie powieści science fiction "Czy androidy śnią o elektrycznych owcach?" autorstwa Philipa K. Dicka, która została po raz pierwszy wydana w 1968 roku. 

Twórcy filmu zdecydowali się na ryzykowny krok i wskazali na rok 2019 jako czas, w którym dzieje się akcja filmu (w powieści jest 2021, a akcja toczy się w San Francisco). Ridley Scott znany był z obsesyjnego wręcz dbania o najdrobniejsze szczegóły kreowanego przez siebie świata. Reżyser i trójka scenarzystów (Hampton Fancher, David Webb Peoples i Roland Kibbee) postanowili zmierzyć się z ciekawym wyzwaniem: postanowili pokazać wizję ludzkiej cywilizacji na Ziemi za 37 lat. Film miał premierę w 1982 roku i prawdopodobnie wtedy rok 2019 wydawał się twórcom filmu datą niezwykle odległą. Dziś wiemy, że wizja przyszłości stworzona w "Łowcy Androidów" okazała się nietrafiona. 

Oto siedem przykładowych rzeczy, przez które wizja świata przyszłości "Łowcy Androidów" odbiega od naszej rzeczywistości.

1. Latające samochody 

Bohaterowie "Łowcy Androidów" poruszają się pojazdami przypominającymi współczesne samochody, które potrafią latać. Twórcy filmu prawdopodobnie zakładali, że do 2019 roku naukowcy poradzą sobie z napędem antygrawitacyjnym. Dziś wiemy, że jest to cały czas "pieśń przyszłości".

2. Roboty przypominający ludzi i zwierzęta

W filmie Ridleya Scotta wszechobecne są fantastyczne androidy, które z wyglądu i zachowania są łudząco podobne do żywych ludzi. Robotami okazują się nawet zwierzęta, jak sowa czy wąż należący do jednej z bohaterek filmu. Robotyka rzeczywiście dokonała ogromnego postępu i koncern Tesla Elona Muska tworzy sztucznego humanoida, ale od idealnych replikantów z filmu Scotta dzielą ich "lata świetlne"

3. Kolonie na obcych planetach

W trakcie filmu dowiadujemy się, że poszukiwani przez Ricka Deckarda replikanci wcześniej pracowali na ziemskich koloniach na obcych planetach. Być może na początku lat 80-tych mogło się ludziom wydawać, że już za chwilę po lądowaniu na Księżycu w 1969 roku ludzkość założy bazy na innych planetach. Rzeczywistość okazała się dla tej wizji miażdżąca - Amerykanie i Chińczycy dopiero przymierzają się do budowy baz załogowych na Księżycu.

4. Budki telefoniczne z monitorami

W "Łowcy Androidów" pojawia się wiele technologicznych gadżetów, które miały być elementami naszego świata w 2019 roku. Jednym z nich jest budka telefoniczna z kamerą i monitorem, która znajduje się na jednej z ulic futurystycznego Los Angeles. Twórcy kultowego filmu nie przewidzieli, że wszechobecne telefony komórkowe sprawią, że tradycyjne "budki telefoniczne" przejdą do historii.

5. Hodowla sztucznych organów

W jednej ze scen filmu główny bohater grany przez Harrisona Forda odwiedza firmę hodującą sztuczne organy, które można wszczepiać żywym ludziom lub androidom. W ciągu ostatnich lat medycyna dokonała ogromnego postępu, ale "hodowla organów", choćby ludzkiego serca czy oka, na razie jest poza jej zasięgiem.

6. ATARI i Pan Am

Ridley Scott był przekonany, że najpotężniejsze firmy istniejące w 1982 roku nadal będą gigantami w 2019. Niestety jego typy okazały się całkowicie nietrafione. Uważni fani "Blade Runnera" bez problemu zauważą, że w filmie pojawiają się reklamy linii lotniczych Pan Am. Niestety przewoźnik zbankrutował w 1991 roku z powodu zamachu nad Lockerbie. Także wszechpotężny w 1982 roku producent komputerów i automatów do gier firma Atari dziś jest tylko cieniem dawnej świetności.

7. "Świecące" parasolki

W jednym z wywiadów Ridley Scott przyznał, że bardzo zależało mu na stworzeniu apokaliptycznego nastroju świata "Blade Runnera". W filmowej wizji Los Angeles w 2019 jest cały czas pogrążone w deszczu, co znakomicie tworzy niezwykły klimat tego kultowego filmu. Jednym z najbardziej charakterystycznych gadżetów ulicy Los Angeles przyszłości miały być świecące się parasolki, które zamiast zwykłej rączki miały coś w rodzaju neonu. I tu wizja twórców filmów okazała się nietrafiona, choć wykonanie takiej podświetlanej parasolki technologicznie pewnie jest dziś możliwe.

Wizja wykreowanego świata przyszłości w "Łowcy Androidów" z 1982 zachwyca do dziś miliony widzów na całym świecie. I nie ma znaczenia, że w wielu szczegółach wizja świata w 2019 roku przedstawiona w tym kultowym filmie wyraźnie odbiega od tego, co widzimy wokół. Świat przez 37 lat nie zmienił się aż tak bardzo, jak spodziewał się Ridley Scott

Trzeba jednak oddać sprawiedliwość twórcom tego genialnego filmu i przyznać, że trafnie przewidzieli zjawiska nękające nasz dzisiejszy świat. Globalizacja, przeludnienie, zmiany klimatu czy problemy etyczne inżynierii genetycznej - dla fanów "Łowcy Androidów" żaden z tych problemów współczesnej cywilizacji nie jest niespodzianką.

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy