Reklama

Architektura PRL-u. Piękna czy bestia?

Architektura za czasów PRL najczęściej kojarzy się z wielką płytą i blokowiskami. To jednak bardzo zróżnicowany okres. Przyjrzyjmy się dzisiaj zaledwie fragmentowi budownictwa z tego okresu.

Architektura PRL to zbiorcze określenie budownictwa z lat 1952 - 1989. Jednak nie było ono jednolite przez cały okres, można wyróżnić kilka nurtów. Po zniszczeniach wojennych konieczna była odbudowa wielu polskich miast, dzielnic i starych miast. A te były bardzo zróżnicowane. Niektóre ucierpiały w niewielkim stopniu, a niektóre niemal przestały istnieć. Jasło było w 97 proc., Warszawa w 85 proc., a Poznań według szacunków w około 55 proc.

Po wojnie

Architekci pracujący przy odbudowie chętnie korzystali z przedwojennych doświadczeń. Tak było do 1949 roku, kiedy z Moskwy nadeszła dyrektywa o wprowadzeniu socrealizmu, którego naczelnym hasłem było "socjalistyczny w treści, narodowy w formie". Wzorem miały być projekty ze stolicy ZSRR. Choć architekci próbowali stawiać opór, ten szybko był tłumiony przez władze. Najbardziej znanym jest Pałac Kultury i Nauki. Ale mimo to, polscy architekci starali się przemycać przedwojenne trendy.

Reklama

Odwilż

To okres w polityce w latach 1956-1960. Po socrealistycznych wytycznych nastąpiła eksplozja inwencji twórczej, którą później nazwano socmodernizmem. Trzeba przyznać jednak, że ten okres był dla polskich osiedli bardzo korzystny. Pomiędzy blokami tworzono duże przestrzenie, które są i w dzisiejszych czasach niezwykle cenione.

Zrealizowano pierwszy etap odbudowy Starego Miasta w Warszawie i rozpoczęto odtwarzanie zabytkowego Gdańska  oraz centrum Wrocławia i Poznania.

Przemysłowa produkcja mieszkań

Lata 60. i 70. to intensywny okres dla budownictwa. Towarzyszył mu odgórny nacisk na konstrukcje z wielkiej płyty. Przyjęcie jednego typu prefabrykatów, unifikacja wysokości zaczęły przynosić niezwykłą monotonię. Szybko i niechlujnie wznoszone bloki co prawda pozwalały na zaspokojenie mieszkaniowego głodu, ale i pokazały później wiele niedoróbek czy krzywo wykonanych konstrukcji.

Przeczytaj także: Piracki skarb zakopany na polu... w Czerniczynie? Skąd się tam wziął?

Mimo że wiele osób kojarzy te budynki z niską jakością, to trzeba przyznać, że żelbetowe prefabrykaty są dość trwałe, a najsłabszym punktem są połączenia płyt. Na szczęście budynki te można wyremontować zarówno zewnątrz, jak i w mieszkaniach, co sprawia, że jeszcze przez wiele lat będą nam służyły. Osobną kwestią są cienkie ściany, co w niektórych przypadkach może być uciążliwe.

Wiele mieszkań z tego okresu ma także ciasną i ciemną kuchnię. Idea była taka, że robotnicy mieli jeść posiłki w zakładach pracy a dzieci w szkołach. Po co więc większa przestrzeń?

Ogromne blokowiska z tamtego okresu, zamiast służyć integracji społecznej, przyczyniały się bardziej do izolacji, a w latach 90. były synonimem braku perspektyw i rozwoju patologii. Nic dziwnego, w końcu było to duża grupa ludności zgromadzona w jednym miejscu i często bez pracy w wyniku przemian gospodarczych i masowych zwolnieniach.

Zsypy na śmieci

Budując wieżowce, zaczęto wprowadzać "udogodnienia" dla mieszkańców w postaci zsypów na śmieci. Chociaż dla nas są zbędne, to insekty i gryzonie je uwielbiają. Polskie domy zalała plaga szczurów, karaluchów i prusaków. Nie mówiąc już o zapachu, któremu daleko do perfum.

W dzisiejszych czasach część zsypów zamurowano lub zaspawano, aby pozbyć się problemu. Jednak jest część wieżowców, gdzie dalej one funkcjonują.

Oprócz niepożądanych gości, zsypy to również duży problem pożarowy. W sytuacji, gdy na kondygnacji rozprzestrzenia się ogień, pionowymi szybami łatwo może przedostawać się dym na wyższe piętra.

Domy jednorodzinne

Środowisko zawodowe koncentrowało się w latach 70. na budownictwie wielorodzinnym. Dla budownictwa jednorodzinnego to jeden z najbrzydszych okresów, w którym królowały domy typu kostka, zwane przez niektórych klocem polskim lub kwadraciokiem.

Zobacz także: Krem sułtański. Klasyk PRL-u

Kierunek - postmodernizm

Lata 80. przyniosły bunt wobec narzucanych przez władzę rozwiązań i wzorców. Przyniósł jednocześnie modę zachodnią, w związku z czym zaczęły się pojawiać barwne i oryginalne projekty, czego przykładem może być Seminarium o.o. Zmartwychwstańców czy wrocławski Solpol.

Feeria barw miała być wyraźną granicą pomiędzy nowym nurtem a starą, szarą rzeczywistością.

Przeczytaj także:

Kamienne kręgi w Grzybnicy - skąd się tu wzięły?

Tajemnicze miejsca na Dolnym Śląsku. Nie przeczytasz o nich w przewodniku

Czy czeka nas świat drapaczy chmur z... drewna? W planach coraz wyższe konstrukcje

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy