Reklama

Misja Dawn przedłużona. Czego NASA szuka na powierzchni Ceres?

Dotarcie sondy Juno w pobliże Jowisza skupiło na sobie całą uwagę naukowców, ale też i zwykłych amatorów astronomii. Tymczasem sonda Dawn otrzymała swój kolejny rozkaz z NASA. Okazuje się, że Dawn na kolejny rok pozostanie na orbicie planety karłowatej Ceres, krążącej wewnątrz pasa planetoid między orbitami Marsa i Jowisza.

NASA ogłosiła, że po tym, gdy pierwszy etap jej misji zostanie już ukończony - co miało miejsce - Agencja może wysłać Dawn do zbadania kolejnego trzeciego obiektu kosmicznego. Proponowanym celem wyprawy była asteroida 145 Adeona. Plan zakładał, aby sonda doleciała do tej asteroidy w maju 2019 r. Ostatecznie zdecydowano jednak, że większym priorytetem pozostaje identyfikacja, czym są tajemnicze światła widywane na Ceres.

Wygląda zresztą na to, że przyszłość sądy Dawn wywołała wiele sporów wśród pracowników NASA. Jim Green, dyrektor działu NASA, odpowiedzialnego za eksploatacje sondy ostatecznie jednak poparł utrzymanie jej na orbicie Ceres. "Długoterminowy monitoring Ceres, zwłaszcza że zbliża się do peryhelium - część orbity z najkrótszą odległością do słońca - ma potencjał, aby zapewnić bardziej znaczące odkrycia naukowe niż przelot obok Adeony" - miał powiedzieć Green.

Reklama

Z drugiej strony Carol Raymond, zastępca głównego badacza Dawn stwierdził, że nie warto przedłużać misji i poparł wyprawę do Adeony. Decyzja musiała być wykonana szybko, bo możliwość do wyruszenia w kierunku Adeony zniknęłaby w dniu 12 lipca, gdy ilość paliwa spadnie poniżej poziomu, który jest potrzebny do podróży. Jak wspomniano - postanowiono, że Dawn zostaje. Na ten moment Dawn ma wystarczającą ilość paliwa, aby utrzymać swoją orbitę wokoło Ceres co najmniej do 2017 roku. 

To wystarczająco dużo czasu, aby zakwestionować teorie na temat pochodzenia tajemniczych świateł na Ceres. Najnowsze wyjaśnienie tłumaczy zmiany jasności plam za pomocą płonących pióropuszów gazu, które są schładzane z powodu jakiejś jeszcze nie ustalonej podziemnej aktywności termicznej. Innymi słowy - jest to nadal zagadka.

Więcej informacji o Juno

Start misji Juno nastąpił 5 sierpnia 2011 roku. Jest to wyprawa organizowana przez NASA w ramach programu New Frontiers - tej samej klasy pojazdu, co New Horizons. Przez pięć lat Juno krążyła po wewnętrznym Układzie Słonecznym, stopniowo zmieniając swoją orbitę. W tym czasie sonda wykonywała badania wiatru słonecznego oraz (niedawno) “wpłynięcia" w silną magnetosferę Jowisza.

Wreszcie 5 lipca (w USA jeszcze 4 lipca - amerykańskie święto) sonda została "przechwycona" przez Jowisza. Wejście na orbitę wokół gazowego giganta nastąpiło w wyniku odpalenia głównego silnika sondy na 35 minut. Operacja, która rozpoczęła się 5 lipca o godzinie 05:18 CEST, przebiegła prawidłowo i sonda weszła na wstępną orbitę wokół Jowisza o okresie obiegu ponad 53 dni. Ta orbita będzie ulegać stopniowej zmianie.

Na pokładzie Juno zainstalowano łącznie dziewięć instrumentów naukowych. Sonda będzie w stanie przesłać około 40 megabajtów danych z każdej swojej orbity, co jest względnie niewielką wartością. Z tego powodu na pokładzie Juno zainstalowano tylko jedną kamerę pracującą w świetle widzialnym - JunoCam.  Jowisz wciąż skrywa wiele tajemnic, które mają duże znaczenie dla naszego zrozumienia procesu powstania planet oraz ich obecnego składu.



Innemedium.pl
Dowiedz się więcej na temat: NASA | jowisz | sonda Juno

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy