Reklama

Chcą żyć wiecznie. Pozwolą się zamrozić

Śmierć można oszukać. Wierzy w to grupa naukowców z Instytutu Przyszłości Uniwersytetu w Oxfordzie, która zainwestowała sporą sumę w zamrożenie swoich ciał po śmierci.

Krionika to technika głębokiego ochładzania ciał ludzi, których współczesna medycyna nie jest w stanie utrzymać przy życiu. Są one przechowywane w temperaturze -196 o C, z nadzieją na przywrócenie do życia, kiedy będzie to technicznie możliwe. Mimo że nie jest to tani zabieg, coraz więcej osób decyduje się na krioprezerwację.

Na ten niecodzienny zabieg zdecydowała się trzech naukowców z brytyjskiego Oxfordu. Filozof Nick Bostrom i transhumanista Anders Sandberg zgodzili się na zamrożenie głowy. Specjalista od teorii decyzji - Stuart Armstrong - ma w planach droższą operację krioprezerwacji całego ciała. Naukowcy są na tyle zdeterminowani, że już od jakiegoś czasu uiszczają odpowiednio wysokie miesięczne składki.

Gdy tylko lekarz orzeknie ich zgon, zostaną oni podłączeni do aparatury podtrzymującej krążenie. Ciało każdego z nich zostanie schłodzone ciekłym azotem: najpierw do -124 o C, a ostatecznie do -196 o C. Dzięki aplikacji odpowiednich krioprotektantów, tkanki budujące ich ciała nie zostaną uszkodzone.

W przypadku Bostroma i Sandberga, przed zamrożeniem głowy, będzie trzeba ją odciąć. Dopilnuje tego organizacja Alcor Life Extension Foundation z Arizony. Ma ona obecnie prawie 1000 członków i ponad 100 pacjentów. Większość z nich decyduje się na krioprezerwację jedynie głów (odnotowano 77 takich przypadków). Armstrong postawił z kolei na Cryonics Institute z Michigan.

Reklama

Link


Koszt neuroprezerwacji w Alcor to wydatek rzędu 80 000 dol. Za zamrożenie całego ciała Armstrong zapłaci dwa razy więcej.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy