Reklama

Najbardziej spektakularne ucieczki z więzień… to się w głowie nie mieści!

W wielu krajach na świecie uważa się, że próba odzyskania wolności leży w ludzkiej naturze, dlatego też jest... legalna! Więźniowie decydujący się na “oddalenie z miejsca odbywania odsiadki" nie są więc dodatkowo karani, jeśli tylko przy okazji nie niszczą mienia, nie dopuszczają się przemocy i nie grożą innym osobom.

W wielu krajach na świecie uważa się, że próba odzyskania wolności leży w ludzkiej naturze, dlatego też jest... legalna! Więźniowie decydujący się na “oddalenie z miejsca odbywania odsiadki" nie są więc dodatkowo karani, jeśli tylko przy okazji nie niszczą mienia, nie dopuszczają się przemocy i nie grożą innym osobom.
Osadzeni zawsze próbowali uciekać z więzienia - czasem w naprawdę pomysłowy sposób /123RF/PICSEL

I chyba coś w tym jest, bo część osadzonych nie ustaje w wysiłkach, by uciec z więzienia, nawet w miejscach na świecie o mniej liberalnym podejściu, gdzie trzeba się liczyć z poważnymi konsekwencjami.

Chociaż oczywiście ośrodki penitencjarne wcale nie ułatwiają im zadania - odizolowane miejsca, wysokie mury, kraty, druty kolczaste, wieże strażnicze, psy, ogrodzenia pod napięciem, woda... istnieje wiele sposobów utrzymania więźniów za kratami. Jak pokazują jednak nasi dzisiejsi bohaterowie, wyobraźnia ludzka nie zna granic i jeśli tylko czegoś bardzo chcemy, to zawsze znajdziemy sposobność.

Reklama

I nie chodzi nam wcale o bossów mafijnych, którzy mieli do dyspozycji ogromne pieniądze i rzesze oddanych pracowników na zewnątrz, więc mogli przekupić kogo trzeba, by przygotować plan ucieczki, a następnie go zrealizować. Bo nawet słynny El Chapo, chociaż uciekał z więzienia w koszu na brudne pranie, to wcześniej wydał 2,5 mln USD na opłacenie ponad 70 strażników!

Dziś “doceniamy" osoby, które działały solo lub z pomocą najbliższych i musiały wykazać się taką pomysłowością, że gdyby nie fakt, że są kryminalistami, którzy powinni siedzieć w swoich celach, to nawet byśmy ich dopingowali.

Choi Gap-Bok i otwór na tackę z jedzeniem

Chociaż strażnicy więzienni wiedzieli, że mają do czynienia z mężczyzną przez większą część życia uprawiającym jogę, który “wygina śmiało ciało", to nie spodziewali się, że Choi Gap-Bok będzie w stanie wykorzystać swoje umiejętności, by... przecisnąć się przez mały otwór na tackę z jedzeniem w więziennej celi.

I trudno wyobrazić sobie ich zdziwienie, kiedy zaledwie 5 dni po jego osadzeniu właśnie w ten sposób odzyskał wolność - nasmarował ciało tłustą substancją i wydostał przez otwór mierzący zaledwie 15 x 45 cm, kiedy strażnicy spali. Jak się później chwalił, zajęło mu to dosłownie minutę!

Tyle tylko, że nie cieszył się wolnością zbyt długo, bo zaledwie 5 dni i 30 kilometrów później został złapany i ponownie trafił za kraty, ale tym razem strażnicy południowokoreańskiej placówki byli ostrożniejsi - otwór na tackę z jedzeniem został zmniejszony do 8,5 x 12,5 cm, więc Choi Gap-Bok nie mógł powtórzyć swojej imponującej sztuczki. 

Richard Lee McNair i pocztówka z wakacji

Richard Lee McNair najwyraźniej nie był tak drobnej budowy i nie miał umiejętności Koreańczyka, ale z pewnością dorównuje mu pomysłowością. Chociaż próbował uciekać z więzienia aż 3 razy i dopiero ostatni okazał się strzałem w dziesiątkę - za pierwszym razem wymyślił, że wysmaruje dłonie pomadką ochronną i po prostu uwolni się z kajdanek, a za drugim zdecydował się na ucieczkę za pomocą kanałów wentylacyjnych.

I gdzie ta pomysłowość? No właśnie pojawiła się dopiero podczas trzeciej próby, kiedy to osadzony wymyślił, że... wyśle się pocztą. I jak wymyślił, tak zrobił, czyli przygotował sobie specjalną rurkę do oddychania, wszedł do worka pocztowego i czekał aż listonosze wyślą go w świat. Co najciekawsze, doczekał się i na dodatek wszystko poszło zgodnie z planem. Wolnością cieszył się cały rok, bo tyle zajęło jego schwytanie. 

Ronaldo Silva i... jestem kobietą!

Na jeszcze innym pomysł wpadł Brazylijczyk Ronaldo Silva, który trafił do więzienia za przemyt narkotyków, ale absolutnie nie miał zamiaru w nim pozostać. Zaangażował w niego nawet swoją żonę, bo inaczej trudno byłoby mu zdobyć perukę, ubrania i kosmetyki - tak, osadzony postanowił przebrać się za kobietę i opuścić więzienie głównym wejściem!

Przed planowanym widzeniem dokładnie ogolił twarz, nogi i ręce, a kiedy przyszedł czas spotkania, wyszedł na chwilę do łazienki i po chwili wrócił jako kobieta i to na dodatek mocno zwracająca uwagę czerwoną szminką na ustach. Następnie jak wymyślił, tak zrobił i po prostu wyszedł z więzienia. Niemożliwe? A jednak, tyle że niecałą godzinę później do niego wrócił, a wszystko przez brak umiejętności chodzenia na szpilkach, co zwróciło uwagę przechodniów!

Charles Rigoulot i siła własnych rąk

Równie głośnym echem odbiła się historia francuskiego ciężarowca, który w czasie II wojny światowej trafił za kratki za uderzenie nazisty. Szybko okazało się jednak, że zwykła cela to zbyt mało, żeby powstrzymać jego ogromną i trenowaną od lat siłę - chodzi przecież o rekordzistę świata, złotego medalistę olimpijskiego i posiadacza tytułu najsilniejszego człowieka na świecie!

Niemcy nie uwierzyli jednak w jego legendę, bo jak inaczej wytłumaczyć fakt, że pozostawili Rigoulot bez nadzoru i pozwolili uciec z więzienia, po prostu... wyginając kraty?! Nie muszę chyba dodawać, że przy okazji uwolnił też innych osadzonych i zabrał się za szukanie wspomnianego nazisty, żeby przyłożyć mu ponownie?

Michel Vaujour i pomalowane nektarynki

Jakie umiejętności artystyczne trzeba posiadać, że tak wiarygodnie pomalować nektarynki, żeby ktoś uwierzył, że trzymamy w dłoniach śmiercionośną broń? Najwyraźniej takie jak Michel Vaujour, czyli francuski osadzony, który uciekł z paryskiego więzienia, przekonując strażników, że ma w rękach granaty (ale nie owoce) i nie zawaha się ich użyć! W ten sposób dostał się na dach, skąd zabrała go żona... helikopterem, który sama pilotowała!

Nadine Vaujour musiała bardzo kochać swojego męża, bo jak się okazuje jeszcze kilka miesięcy wcześniej nie potrafiła latać i zapisała się na lekcje tylko w jednym celu, żeby uwolnić ukochanego z więzienia. Żeby wszystko było jasne, udało się jej i oboje bezpiecznie wylądowali na boisku piłkarskim oddalonym od Paryża, skąd odjechali samochodem. Ich historia nie kończy się jednak jak bajka, bo Nadine została odnaleziona niedługo później, a Michel postrzelony w głowę podczas napadu na bank, który jednak przeżył - najwyraźniej niczego się jednak nie nauczył.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy