Reklama

Polaku, czy wiesz, co łykasz?

Co drugie lekarstwo sprzedawane w internecie jest podróbką. Nawet jedna tabletka specyfiku, który lekiem jest tylko z nazwy, może zabić człowieka.

Wartość ogólnoświatowego rynku podrabianych lekarstw szacowana jest na 75 miliardów dolarów. W przyszłym roku suma ta wzrośnie, bo cały czas przybywa ludzi, którzy chcą kupić podejrzanie tanie leki. Zdarza się, że kupujemy podróbki nie mając o tym w ogóle pojęcia!

Podróbki płyną przez Europę

Internet, a zwłaszcza nasze skrzynki pocztowe pełne są ogłoszeń sprzedaży takich medykamentów, jak: viagra, cialis czy levitra. Oprócz wspomnianych leków na potencję, wybór lekarstw w sieci jest większy niż w niejednej hurtowni farmaceutycznej.

Główny szlak przerzutu podrobionych lekarstw przebiega przez kraje Europy Środkowo-Wschodniej.

- Istnieje bardzo ważna trasa, którą przemycane są lekarstwa. Tzw. szlakiem bałkańskim razem z narkotykami szmuglowane są medykamenty - mówi Karolyi Szep z węgierskich służb celnych.

Tabletka z arszenikiem

Podrobione lekarstwa, choć wyglądają dokładnie tak samo, jak prawdziwe, mogą wcale nie zawierać składników aktywnych (czyli tego, co w lekarstwie najważniejsze), albo ich stężenie może przekraczać normę... 8 tys. razy!

Eksperci w podrabianych medykamentach nagminnie odnajdują: arszenik, farby na bazie ołowiu, pył ceglany czy wosk do polerowania podłóg. Substancje te są groźne dla zdrowia, a w skrajnych przypadkach zażycie jednej tabletki pochodzącej z niepewnego źródła może skończyć się śmiercią.

Reklama

Igranie ze śmiercią

Obecnie, zdecydowana większość podrabianych lekarstw sprzedawana jest przez internet. Wykorzystanie tego kanału dystrybucji powoduje, że zyski przestępców rosną tak szybko, jak liczba osób poszkodowanych.

Jak podaje Światowa Organizacja Zdrowia, co drugi sprzedawany w sieci lek to podróbka. Zwykle groźna dla zdrowia.

- Osoby kupujące lekarstwa przez internet grają w rosyjską ruletkę z własnym życiem - mówi Steve Allen, z produkującej m.in. słynną viagrę firmy Pfizer.

Miliony fałszywych tabletek

Od 2004 r. na całym świecie zarekwirowano 63 mln podrabianych tabletek, fiolek i kapsułek leków firmy Pfizer. Oprócz tego policja przejęła składniki pozwalające na wyprodukowanie kolejnych 64 mln tabletek różnych leków tego koncernu.

- Ale to wierzchołek góry lodowej - uważa Allen. - Walka z podróbkami nie może być toczona tylko przez jeden kraj, czy organizację. Potrzebne są wspólne działania - nawołuje ekspert.

- Nie ma wątpliwości, że mamy do czynienia ze zorganizowanymi grupami przestępczymi - dodaje.

Viagra i heroina na jednej półce stały...

Handel podrabianymi lekarstwami jest uważany za biznes stosunkowo bezpieczny i przynoszący duże zyski. Nic dziwnego, że interesują się nim przemytnicy narkotyków i zorganizowane grupy przestępcze.

O tym, że pomysł na nowy zarobek jest przez gangi narkotykowe wprowadzany w życie, świadczy przypadek z Turcji. Tamtejsza policja przejęła niedawno ładunek 6 tys. podrabianych tabletek viagry przemycanej wraz z 378 tys. pigułek ecstasy oraz innymi składnikami pozwalającymi na wyprodukowanie 51 kg heroiny.

- Kanały przerzutu narkotyków i podróbek są takie same, ale kara już nie - mówi Allen podkreślając, że w niektórych krajach zarówno produkcja, jak i sprzedaż podrobionych lekarstw nie są karalne.

Walka z podróbkami

- Kraje byłego Układu Warszawskiego poczyniły znaczne postępy w zwalczaniu produkcji i handlu podrabianymi lekarstwami - mówi Gabriel Turcu z sojuszu non-profit REACT, czołowej europejskiej organizacji zajmującej się zwalczaniem podróbek.

Większość krajów z regionu Europy Środkowo-Wschodniej zaostrzyła przepisy. Niektóre nawet na skalę niespotykaną w krajach zachodnich. Polska służba celna dysponuje np. specjalnym systemem informatycznym, który pomaga identyfikować podróbki. Zawiera on informacje m.in. o znakach, wzorach i innych zastrzeżonych cechach produktów. Natomiast w Rumunii, po raz pierwszy w historii, skazano w tym roku na karę więzienia przemytników narkotyków.

Podróbki w aptekach

- Kilka lat temu sędziowie orzekliby, że podrabianie podkoszulków i lekarstw, to identyczne przestępstwo. Teraz myślenie znacząco się zmieniło - uważa Turcu.

Jednocześnie podkreślił, że "kraje leżące na wschodniej granicy Unii Europejskiej stoją w obliczu poważnych wyzwań, jeśli chodzi o przemyt podrobionych towarów".

- Jeszcze bardziej niepokojący jest jednak fakt, że podrabiane lekarstwa zostały wykryte w legalnych systemach dystrybucji medykamentów w aż 45 krajach, w tym USA, Wielkiej Brytanii i Kanadzie - mówi Rubie Mages, dyrektor strategii Pfizer Global Security.

Sztuczki na granicy

W związku z ujawnieniem podróbek w aptekach, największe korporacje farmaceutyczne apelują o zwiększenie świadomości społecznej. Eksperci i organa ścigania zwracają uwagę, że zgony spowodowane przyjęciem podrabianych lekarstw są klasyfikowane jako śmierć z przyczyn naturalnych. Mało kto zdaje sobie sprawę, że lekarstwa, które miały pomagać... uśmiercają.

Takich przypadków śmierci może być coraz więcej, bowiem podróbki lekarstw mogą być bardzo łatwo przemycane - są małe i łatwo je ukryć.

Jedynym sposobem na ich wykryć pozostaje często intuicja celnika. Po 25 latach doświadczenia na granicy Karolyi Szep potrafi z dużym prawdopodobieństwem wytypować osobę lub samochód, w którym ukryto nielegalny towar. Swoich młodszych kolegów uczy, że na granicy najczęściej wystarczy zwrócić uwagę na "podejrzane zachowanie" ludzi.

Jak dowód przytacza historię pewnego przemytnika, który wpadł, bo nie mógł schylić się po paszport. Celnik domyślając się, że coś jest nie w porządku rozmyślnie upuścił dokument czekając na reakcję mężczyzny. Ten nie mógł się zgiąć i podnieść go, bo... miał na sobie pas wypełniony podrabianymi lekarstwami.

MW, na podst. AFP

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy