Reklama

​Szpital zamiast siłowni: Sześciopak instant

Ten szpital oferuje drogę na skróty wszystkim tym, którzy mają problem z wyrzeźbieniem mięśni brzucha /facebook.com

Reklama

Wyraźne, wyrzeźbione mięśnie brzucha to marzenie wielu facetów. Niektórzy katują się restrykcyjnymi dietami i spędzają godziny na siłowni. Inni odpuszczają, słusznie lub nie twierdząc, że nie są w stanie ukształtować swoich absów. Od niedawna są jeszcze tacy, którzy udają się do specjalnego miejsca. Tam chirurdzy wycinają sześciopak w kilka godzin.

Klinika o wymownej nazwie Szpital Arcydzieła w Bangkoku, w Tajlandii stała się ostatnio sławna w mediach społecznościowych. Zaczęła bowiem oferować swoim pacjentom "sześciopak instant".

Niektórzy pomimo ciężkich ćwiczeń i diet nie są w stanie "wyciąć" się tak, jakby chcieli. Samozwańczy królowie siłowni i internetowi mentorzy fitnessu w większości są zdania, że powodem takiego stanu rzeczy jest tylko lenistwo i pozwalanie sobie na odstępstwa od reżimu żywieniowego. Spójrzmy prawdzie w oczy - w większości przypadków mają rację.

Reklama

Ale są tacy, którzy pracują nad mięśniami brzucha w pocie czoła, a nie mogą pozbyć się tej ostatniej warstwy tłuszczu uporczywie zalegającej na korpusie. Co z tego, że muskuły są, skoro ich nie widać?

Do nich właśnie swoją ofertę kierują chirurdzy plastyczni z tajskiego Szpitala Arcydzieła.

Technika błyskawicznego sześciopaka nazywana jest "wytrawianiem" mięśni brzucha. Coś jak wycinanie, tylko dosłownie, a nie w przenośni. W dużym skrócie zabieg ma na celu usunięcie zbędnej tkanki tłuszczowej z brzucha za pomocą liposukcji.

Nie stosują żadnych implantów ani silikonu, więc pacjent musi mieć zbudowane mięśnie. To tylko kwestia ich odsłonięcia.

Klinika zyskała ogromną popularność w sieci krótko po tym, jak na zabieg zgłosił popularny w Tajlandii model, Ome Pangpaparn. Sfotografował cały proces od początku do końca, wraz z długotrwałym powrotem do zdrowia, gojeniem się śladów po zabiegu oraz efektem końcowym.

Szef kliniki nawet wprost mówi w wywiadach, że nigdy nie stosowali ani nie będą stosować implantów. Według niego wyglądają ohydnie i ponoć nie trzymają się długo.

Pomimo że placówka zyskała rozgłos w sieci dopiero teraz, to robi takie zabiegi już od ponad trzech lat. Średnio goszczą 20 - 30 pacjentów miesięcznie.

Idea odessania tłuszczu z brzucha to żadna nowość. Pierwszy raz taka operacja została przeprowadzona na początku lat 90. w Stanach. Od tego czasu wykonuje się ją na całym świecie. Problem w tym, że jest bardzo niebezpieczna. 

Ale lekarze ze Szpitala Arcydzieła twierdzą, że dopracowali zabieg do perfekcji. Całość trwa dwie do czterech godzin i jest całkowicie bezpieczny.

- 90 proc. mężczyzn, którzy zgłaszają się do nas po sześciopak to ludzie aktywni, regularnie uprawiający sport i świadomi swojego ciała - mówią lekarze z placówki. - Budują mięśnie i stosują dietę, jednak nie mogą osiągnąć pożądanych efektów. Takim pacjentom możemy zaoferować naszą usługę. Inaczej to nie ma sensu, nie możemy "wyczarować" mięśni brzucha. Możemy tylko je uwidocznić.

Nie ma co liczyć więc na cud, jeśli ktoś myśli, że bez treningu i żywienia może osiągnąć jakikolwiek efekt. A jaki efekt osiągnął Ome Pangpaparn? Oceńcie sami.


INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL