Nowe urządzenie - nowy Android, czyli sposób Google na walkę z fragmentacją

Fragmentacja uznawana jest za jedną z największych wad Androida. Zanosi się jednak na to, że Google zamierza wypowiedzieć jej wojnę.

Android jest systemem otwartym i każdy producent może go modyfikować i wykorzystywać wedle własnego uznania. Inaczej sprawa wygląda jednak w przypadku, gdy producentowi zależy na tym, by jego urządzenie zapewniało dostęp do usług i aplikacji Google. W takiej sytuacji - po spełnieniu wymaganych kryteriów - wyszukiwarkowy gigant musi przyznać urządzeniu stosowny certyfikat. Dlatego też wiele chińskich podróbek nie oferuje dostępu do Google Play, Gmaila i pozostałych usług Google. 

Ze śledztwa przeprowadzonego przez serwis Android Police wynika, że kolejnym stawianym przez Google kryterium będzie wykorzystanie jednej z nowszych wersji zielonego systemu. Wersja 4.2 będzie mogła debiutować na certyfikowanych urządzeniach do 24 kwietnia, 4.3 do 31 lipca, a 4.4 do bliżej nieokreślonej przyszłości. Biorąc pod uwagę "termin ważności" Androida 4.3, można wnioskować, że Google zamierza pozwalać na wykorzystywanie kolejnych wydań systemu mniej więcej przez rok.

Reklama

Czy takich ruch ze strony Google (o ile przecieki się potwierdzą) będzie dobry dla użytkowników? Mam mieszane uczucia. Z jednej strony zmuszenie firm do stosowania nowszych wersji Androida powinno ucieszyć konsumentów, ale z drugiej strony może to uderzyć w mniejszych producentów, a to i tak ostatecznie odbije się na konsumentach.

Lwia część smartfonów i tabletów małych producentów jeszcze do niedawna pracowała pod kontrolą Androida 4.1. Czy firmy te wykorzystują starsze wydania systemu na złość klientom? Nie, w ich interesie leży przecież to, by produkt był w oczach potencjalnego nabywcy jak najbardziej atrakcyjny. Przygotowanie systemu operacyjnego pod konkretne urządzenie wymaga po prostu sporego nakładu pracy, a na przyspieszenie tego procesu wiele firm po prostu nie może sobie pozwolić ze względów finansowych. Jeśli zostaną do tego zmuszone, może się to przełożyć na znaczne zawężenie ich portfolio lub/i wzrost cen produktów.

Oczywiście doceniam to, że Google chce w jakiś sposób walczyć z fragmentacją, ale też nie uważam, by problem ten dotyczył wszystkich użytkowników Androida. Nie sądzę, by przeciętny konsument, który od telefonu oczekuje głównie dostępu do e-maila i przeglądarki, widział różnicę między Androidem 4.1 a 4.4. Z pewnością jednak widzi różnicę między wydaniem na telefon 300 zł i 1000 zł i docenia to, że ma wybór. Zmiana polityki Google może sprawić, że wybór ten zostanie ograniczony.

Miron Nurski

komórkomania.pl

Komórkomania.pl
Dowiedz się więcej na temat: Google | Android
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy