Reklama

Na Marsa zabierze nas rakieta z silnikiem wykorzystującym fuzję jądrową

Naukowcy z Uniwersytetu w Waszyngtonie przetestują wkrótce prototyp pierwszego silnika działającego w oparciu o zjawisko fuzji, czyli reakcję dzięki której świeci nasze Słońce.

Obecna technologia umożliwia nam w miarę komfortową podróż na Księżyc. Kolejny przystanek - Mars - jest tak naprawdę poza naszym zasięgiem. NASA szacuje, że wyprawa na Czerwoną Planetę zajęłaby co najmniej 4 lata. To czyni ją niezwykle ryzykowną i kosztowną - sam start rakiety pochłonąłby przeszło 12 mld dol. - Korzystanie z istniejących paliw rakietowych uniemożliwia nam zwiedzanie wszechświata. Mamy nadzieję dać światu technologię, która sprawi, że podróże międzyplanetarne staną się powszechne - powiedział John Slough, naukowiec z Uniwersytetu w Waszyngtonie.

Reklama

Chodzi naturalnie o silnik wykorzystujący zjawisko fuzji. Ogólnie polega ono na połączeniu dwóch jąder atomowych, kiedy mają one energię wystarczającą do pokonania siły odpychania elektrostatycznego protonów między tymi jądrami. Jeżli zbliżą się na odpowiednią odległość, silne oddziaływania jądrowe przeważą wspomniane odpychanie. Obliczenia i liczne eksperymenty pokazały, że reakcja zachodzi w temperaturze 100-150 mln stopni Celsjusza.

Liczne laboratoria starają się przeprowadzić to zjawisko na wiele sposobów. Amerykański zespół opracował typ plazmy, która znajduje się we własnym polu magnetycznym. Fuzja pojawi się wówczas, kiedy plazma będzie bardzo mocno skompresowana przez silne pole magnetyczne.

- Myślę, że każdy byłby zadowolony widząc, że nasz system działa. Mamy nadzieję zainteresować świat faktem, że opracowanie technologii mogącej przeprowadzić to zjawisko nie musi trwać 40 lat i kosztować 2 mld dol. - powiedział Slough. Wcześniej przewidywano, że opracowanie odpowiednich technologii potrawa jeszcze 40 lat i pochłonie ogromne ilości pieniędzy.

Naukowcy muszą teraz wykorzystać kompresję plazmy do wytworzenia zjawiska fuzji. Slough ma nadzieję, że pierwsze testy ruszą jeszcze latem tego roku.

Badacze są zdania, że to co będzie działać na Ziemi, sprawdzi się również w kosmosie. Wszystko jest już gotowe w teorii. Teraz trzeba przetestować poszczególne elementy i złożyć je w działającą całość. A dzięki takim silnikom podróż na Marsa i z powrotem trwałaby nie 4 lata, a 30-90 dni.

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: fuzja jądrowa | NASA | rakieta | Mars

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama