Reklama

Rosjanie: Sfera Dysona mogłaby przywrócić człowieka do życia

​Rosjanin Aleksiej Turchin w młodości doświadczył na własnej skórze straty kolegi z klasy. Od tego czasu prowadzi misję, której celem jest odkrycie, jak uczynić ludzi, niczym greckich bogów, nieśmiertelnymi. Ma na to nowy pomysł.

Najnowsza wersja "mapy drogowej do nieśmiertelności" ludzkości to mieszanka science fiction, składająca się z superinteligentnej sztucznej inteligencji, symulacji Wszechświata i sfer Dysona - hipotetycznych megastruktur, które całkowicie obejmują gwiazdy.

Turchin i inny transhumanista, Maksim Chernyakov, nakreślili kilka przyszłych ścieżek prowadzących do nieśmiertelności w pracy, którą niedawno opublikowali. Artykuł, który ukazał się za pośrednictwem Popular Mechanics proponuje kilka sposobów, dzięki którym ludzie mogliby teoretycznie nie tylko przeciwstawić się śmierci, ale - co bardziej niezwykłe - wrócić z martwych.

"Śmierć wydaje się być stałym wydarzeniem, ale nie ma rzeczywistego dowodu na jej nieodwracalność. Podczas gdy żadna metoda nie jest obecnie możliwa, wiele może stać się wykonalne wraz z przyszłym rozwojem technologicznym" - piszą autorzy pracy.

Naukowcy analizują zarówno konwencjonalne, jak i spekulatywne sposoby na uczynienie ludzkości nieśmiertelną, od kriogeniki, do przesyłania naszej świadomości do chmury, a następnie z powrotem do sklonowanych ciał. Turchin i Chernyakov twierdzą, że "silna AI" będzie niezbędna do życia po śmierci. 

Superinteligentna forma AI, która mogłaby powstać jeszcze za naszego życia, byłaby niezbędna, na przykład, do przesyłania świadomości ludzi do chmury, a następnie uruchamiania ich w symulowanych wszechświatach; á la odcinek "San Junipero" z "Czarnego Lustra".

Zapotrzebowanie energetyczne dla tego rodzaju AI byłoby jednak gigantyczne. W tym miejscu pojawiłyby się sfery Dysona - panele słoneczne w kształcie skorupy obejmujące gwiazdy i pochłaniające ich energię.

Według brytyjsko-amerykańskiego fizyka teoretycznego Freemana Dysona, który po raz pierwszy spekulował na temat tych domniemanych struktur w 1960 r., inteligentny obcy gatunek mógłby rozważyć takie przedsięwzięcie po osiedleniu się na kilku księżycach i planetach okrążających konkretną gwiazdę. Wraz ze wzrostem populacji, istoty te zaczęłyby zużywać coraz większe ilości energii.

Reklama

Zakładając, że populacja i przemysł tego obcego społeczeństwa wzrastałyby w tempie 1 proc. rocznie, obliczenia Dysona sugerowały, że obszar i zapotrzebowanie na energię obcych wzrosłyby wykładniczo, stając się bilion razy większe w ciągu zaledwie 3000 lat. Gdyby w ich układzie planetarnym znalazło się ciało wielkości Jowisza, inżynierowie tego gatunku mogliby spróbować wymyślić, jak rozebrać planetę na części i rozłożyć jej masę w kulistej powłoce. 

To oznacza, że jeżeli udałoby nam się wypatrzeć sferę Dysona, cywilizacja, która ją zbudowała, prawdopodobnie umiałaby wskrzeszać z martwych.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje