Reklama

Takie rzeczy tylko w Apple. Ściereczka do ekranu za 99 zł i Mac Book Pro w kosmicznej cenie

Apple znowu to zrobiło - ściereczka do ekranu za 100 zł to prawdziwy hit /123RF/PICSEL

Reklama

Komu, komu? Ściereczka czyszcząca do ekranu za stówkę! To przecież okazja życia, bo chyba każdy chciałby mieć czysty wyświetlacz, prawda? Jakkolwiek absurdalnie to brzmi, Apple znowu to zrobiło i aż strach pomyśleć, ile osób da się na to nabrać.

Konferencje Apple są już niemal legendarne, bo praktycznie po każdej do sklepu firmy trafiają produkty, o których dyskutuje się później tygodniami. Niestety nie zawsze z powodu ich innowacyjności czy najwyższej jakości, ale absurdalnie wysokiej ceny. 

Nie inaczej jest tym razem - Apple ponownie nie zawiódł i po wczorajszym wydarzeniu skupionym głównie na nowych MacBookach przykładów nie brakuje.

Wśród nich jest wspomniana już ściereczka do czyszczenia ekranu za stówkę, która ma szansę zdobyć taką samą popularność jak słynne kółka do Maca Pro za 3500 zł, dzięki którym możliwe jest... łatwiejsze przemieszczanie komputera czy podstawa do monitora za 4800 zł, którą Apple usunęło z zestawu i sprzedawało osobno. 

Reklama

Jak to robi Apple...

Choć wydaje się, że nie ma najmniejszych szans, by ktoś nabrał się na te ceny i marketingowe hasła podkreślające "emejzing" produktów firmy, to słupki sprzedaży Apple mówią coś zupełnie innego. 

Zamiast więc pukać się w głowę i wytykać palcami marketingowców firmy, powinniśmy dać im chyba nagrodę i zapytać, jak to się robi, że wystarczy umieścić na czymś logo Apple, żeby cały świat oszalał. No bo kto inny byłby w stanie sprzedać swoim użytkownikom ściereczkę do czyszczenia ekranu za 99 zł? 

- Ta ściereczka wykonana z miękkiego materiału niepowodującego zarysowań umożliwia bezpieczne i skuteczne czyszczenie wszystkich wyświetlaczy Apple, również tych z szybą ze szkła nanostrukturalnego - czytamy w poważnie brzmiącym opisie ze sklepu producenta, gdzie znajdziemy też listę kompatybilnych urządzeń! Tyle że to zwykła ściereczka do zbierania kurzu z wyświetlacza i spokojnie możemy ją zastąpić taką za dosłownie kilka złotych z pobliskiego supermarketu, bo to wciąż tylko kawałek materiału.

Mac Book Pro 2021. Jakie ceny w Polsce?


Chyba że chcemy, by nasz nowy MacBook Pro, który w maksymalnej konfiguracji kosztuje imponujące 31 299 zł, miał prestiżowe towarzystwo... 

Tak, tu również wiele osób będzie przecierać oczy ze zdziwienia, ale taka jest właśnie cena Mac Book Pro - najnowszego komputera Apple - oczywiście w maksymalnej konfiguracji, bo jeśli zostaniemy przy bazowej, to zmieścimy się w 18 299 zł. Za co zatem dopłacamy te 13 000 zł, zapytacie? 2000 zł za dodatkowe 32 GB pamięci RAM, a pozostałe 11 000 za pamięć na dane. 

I choć na pierwszy rzut oka wydaje się to niemożliwe, to trzeba pamiętać, że mówimy o dyskach SSD ogromnej pojemności (8 TB), które kosztują krocie u każdego z producentów. 

Nie sama cena Mac Book Pro powinna być tu najbardziej szokująca (większość użytkowników kupiłaby za to wprawdzie konsolę nowej generacji, smartfon flagowej klasy, porządnego laptopa i jeszcze trochę by im zostało, ale mówimy o sprzęcie dla najbardziej wymagających profesjonalistów, więc tu czepiać się nie będziemy), ale różnice między cenami w polskim i amerykańskim sklepie Apple, a konkretniej przelicznik dolara. Tam, gdzie Amerykanie muszą dopłacić 200 dolarów, by podnieść konfigurację pamięci, u nas widnieje kwota 1000 złotych, co oznacza 5 złotych za 1 dolara, podczas gdy wczorajszy średni kurs NBP to 3,94 zł. 

Zostawmy jednak MacBooka Pro, bo jak wspomnieliśmy jest to urządzenie dla bardzo konkretnego odbiorcy i rzućmy okiem na produkty dla zwykłych śmiertelników, tzn. urządzenia i gadżety, z których większość z nas korzysta na co dzień. Pozostaniemy jednak przy laptopach, bo zaczniemy od multiportu USB typu C, po który coraz częściej zmuszeni jesteśmy sięgać. Wszystko dlatego, że w dobie ultrabooków, gdzie stawiamy na stylowy design i coraz smuklejsze konstrukcje, zaczyna brakować miejsca na wszystkie potrzebne porty. 

I tu do akcji wkraczają właśnie wszelkiej maści adaptery, przejściówki, rozgałęźniki, multiporty - zwał jak zwał, Apple również ma w swojej ofercie taki gadżet o nazwie wieloportowa przejściówka z USB-C na cyfrowe AV, który kosztuje 349 zł. A mowa o adapterze USB typu C, który po podłączeniu do laptopa rozszerza nam dostępne porty o USB typu C (po podpięciu przejściówki wciąż możemy ładować komputer), HDMI do podpięcia zewnętrznego wyświetlacza i tradycyjne USB do akcesoriów, pendrive'a itp. Brzmi przekonująco, a do tego cena 349 zł nie wydaje się wcale taka zaporowa, ale szybki rzut oka na ofertę konkurencji i...

...mamy urządzenie Natec Fowler Mini za 79,99 zł. Jeśli macie zamiar gorączkowo szukać różnic między tymi urządzeniami, to ułatwimy Wam zadanie, bo sprowadzają się głównie do koloru. To od Apple jest białe, podobnie jak większość akcesoriów firmy, a Natec postawił na aluminium, które nie tylko dobrze wygląda i będzie pasować do większości nowych laptopów, ale i gwarantuje większą trwałość niż tworzywo sztuczne, dzięki czemu może nam służyć przez długie lata. Co warto też podkreślić, nie mamy tu do czynienia z chińską podróbką bez marki, których pełno choćby na Amazonie, ale urządzeniem popularnego producenta akcesoriów komputerowych i elektroniki użytkowej. 

Przeglądając ofertę akcesoriów i gadżetów Apple zwróciliśmy też uwagę na skórzany futerał do 13-calowego MacBooka Air i 12-calowego MacBooka Pro za jedyne 889 zł. Jeśli jednak spodziewacie się, że etui ochronne za takie pieniądze robi coś więcej niż tylko spełnia swoje podstawowe zadanie i dobrze wygląda, to jesteście w błędzie. To rozwiązanie najbardziej klasyczne z możliwych, przypominające prostą teczkę na dokumenty bez jakiegokolwiek zamknięcia - wykonane ze skóry, z wyściółką z mikrofibry, dostępne w 3 kolorach i tyle. Ładne i stylowe? Owszem, ale zdecydowanie za drogie.

Nawet jak na "wysokogatunkową europejską skórę", bo wystarczy przejrzeć ofertę producentów specjalizujących się w wyrobach skórzanych, żeby znaleźć podobne rozwiązania w cenie poniżej 200 zł. I one również są ładne, stylowe i wykonane z wysokogatunkowej europejskiej skóry, bo produkowane są w naszym kraju - do tego mamy bonus w postaci wspierania lokalnych przedsiębiorców z tradycjami, którzy zdecydowanie gorzej radzą sobie z pandemiczną rzeczywistością niż tacy giganci jak Apple. A jeśli chcemy coś, co wygląda niemal identycznie jak etui giganta z Cupertino, to brytyjska firma Decoded ma w swojej ofercie takie rozwiązanie za ok. 400 zł. 

Kolejny punkt naszego zestawienia absurdalnie drogich gadżetów Apple z pewnością wzbudzi ogromny sprzeciw użytkowników, bo przecież nie ma lepszych słuchawek bezprzewodowych niż AirPodsy! Otóż... są, a na dodatek nie kosztują 949 zł jak zapowiedziana wczoraj 3. generacja urządzenia albo nawet kosztują, tyle że oferują w zamian dużo więcej. Żebyśmy się jednak dobrze zrozumieli, nie próbujemy nikogo przekonać, że Apple robi kiepski sprzęt - wręcz przeciwnie, do większości oferty nie można się przyczepić, a Air Podsy naprawdę dobrze grają, tylko trudno zrozumieć, czemu muszą kosztować aż tyle. 

Jak już wspomnieliśmy, najnowsze AirPodsy zostały wycenione na 949 zł (i nie mówimy tu nawet o wariancie Pro), ale w gruncie rzeczy poza przemodelowaną konstrukcją nie przynoszą nic, czego nie można znaleźć u konkurencji i co uzasadniałoby taką kwotę. Szczególnie że na rynku nie brakuje równie dobrych urządzeń w zdecydowanie niższej cenie i jeśli chcemy naprawdę dobrze grające, wykonane i wygodne słuchawki Bluetooth, to wystarczy rzucić okiem na popularny model Jabra Elite Active 75t. Ergonomiczna konstrukcja, dzięki której słuchawki dobrze leżą i trzymają się ucha, nawet podczas biegania i innych aktywności, wodoodporność,świetna jakość dźwięku, aktywna redukcja szumów (ANC), 4 mikrofony, 6 wersji kolorystycznych i wiele więcej w cenie 600 zł. Można?

Na koniec zostawiliśmy sobie jedno z największych zaskoczeń, a mianowicie Magic Keyboard do 12.9-calowego iPada za 1699 zł (wersja do iPada 11 kosztuje 1499 zł), bo chociaż na co dzień testujemy drogą elektronikę, to klawiatury do tabletu za takie pieniądze jeszcze nie widzieliśmy. Szczególnie że to dość klasyczna klawiatura, tyle że z podświetleniem i specjalnym wspornikiem magnetycznym, dzięki któremu możemy ustawić iPada pod wygodnym dla siebie kątem. W gruncie rzeczy wszystko sprowadza się jednak do klawiatury umożliwiającej wygodniejsze pisanie niż dotykanie ekranu, za którą Apple życzy sobie więcej niż najbardziej uznani producenci akcesoriów komputerowych za zaawansowane klawiatury mechaniczne.

Tymczasem Logitech proponuje nam świetnie ocenianą klawiaturę Bluetooth K380 za 219 zł, która co prawda nie oferuje podstawki, więc czeka nas jeszcze zakup etui do tabletu, ale łącznie i tak nie mamy szans zbliżyć się do 1700 zł. W ofercie tego popularnego producenta nie brakuje też rozwiązań dedykowanych urządzeniom Apple, jak choćby Slim Folio Pro, czyli podświetlana klawiatury z podstawką dla iPada Pro, która kosztuje 519 zł. Chyba trudno o lepsze dowód na to, że ceny Apple są nieco z kosmosu i podobnej klasy akcesoria i gadżety można kupić znacznie taniej.

Magia Apple działa?

Oczywiście, za chwilę znajdzie się wiele osób, które sprowadzą wszystko do prostego "nie stać cię, to nie kupuj", bo nikt cię do tego nie zmusza i będzie w tym trochę racji, ale przecież nie o to chodzi. Szczególnie że gdy w grę wchodzi zakup innych wartościowych rzeczy, jak choćby samochód, to w podobnej sytuacji zaraz zaczynają się krzyki, że ktoś próbuje na zrobić w butelkę, delikatnie mówiąc... 

A kiedy na rynku pojawia się nowy produkt z logo Apple, oferujący to samo, co konkurencja, tylko w absurdalnie wysokiej cenie, to część użytkowników zachowuje się jak bohater mema "Shut up and take my money!". No cóż, magia Apple działa, ale warto czasem zatrzymać się na chwilę, włączyć myślenie i sprawdzić, co ciekawego mają do zaoferowania inni, a zaoszczędzone pieniądze wydać choćby na wakacje w jakimś ciepłym miejscu. No ale przynajmniej dostawa ze sklepu Apple jest gratis...

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy