Reklama

900 teleskopów będzie śledzić niebo na żywo. Czy odkryją dziewiątą planetę?

To możliwe. Ale nawet jeśli jej nie znajdą, odkryją bardzo wiele. Za trzy lata obserwacje na żywo obejmą całe niebo widoczne z półkuli północnej. Naraz.

W tym miesiącu w górach Północnej Karoliny pracę rozpocznie 38 niewielkich teleskopów. Obiektywami obejmą nieco ponad 1,5 procent nieba. To Argus Array Pathfinder, projekt astronomów z University of North Carolina.

Ich siła polegać będzie na tym, że rejestrować będą obrazy części nieba na żywo, przez całą noc. Jednak to tylko początek projektu Argus Array. Docelowo w 2025 roku teleskopów ma być aż 900, opisuje portal “Science".

Wtedy po raz pierwszy w historii ludzkości ciągłą obserwacją zostanie objęte całe niebo widoczne z półkuli północnej. Jaki jest cel tego przedsięwzięcia? 

Reklama

Wszystkie zmiany na niebie. Naraz

Na Ziemi nie brak wielkich teleskopów, ale obserwują tylko niewielkie obszary nieba naraz. Obserwacja całego na żywo pozwoli na wychwycenie wszystkich zmian na północnym niebie. Gdy coś się na nim zmieni, skierować będzie można tam silniejsze teleskopy.

W ten sposób będzie można rejestrować zmiany jasności gwiazd (niektóre spowodowane przesłonięciem przez planety), wybuchy nowych i supernowych, zderzenia gwiazd neutronowych i powstawanie czarnych dziur. Dziś wiele z nich umyka niezauważonych.

Szczególnie ciekawe wydaje się to, że ciągła obserwacja nieba może pozwolić na odkrycie dziewiątej planety. Jej istnienie sugerują niektórzy astronomowie. Sądzą, że orbity odległych asteroid wydają się być ułożone nieprzypadkowo. Być może odpowiada za to właśnie nieznana jeszcze planeta na krańcach Układu Słonecznego.

Dziewiąta planeta umyka obiektywom

Jeśli jednak dziewiąta planeta istnieje, niezmiernie trudno ją odkryć. W takiej odległości od Słońca jego światło jest już niezwykle słabe. Praktycznie nie ma szans na to, byśmy mogli wykryć jeszcze słabsze odbicie światła od jej powierzchni. Zwłaszcza że nie wiadomo dokładnie, gdzie dziewiątej planety szukać.

Tu wchodzi Argus Array, ubrany na biało. Dziewiąta planeta podczas wędrówki po niebie musi przesłaniać przecież kolejne gwiazdy.  Obserwacja całego nieba na żywo pozwoli z łatwością stwierdzić, czy dziewiąta planeta istnieje. I wyznaczyć jej orbitę.

Ale i bez tego 900 teleskopów śledzących zmiany na niebie na żywo to niezwykle cenny instrument.

Tak wykryto już rozbłysk na Proximie

Co najciekawsze, będą to teleskopy dostępne na rynku o średnicy obiektywu 20 cm. Ich światło odpowiadać będzie jednak teleskopowi o średnicy 5 metrów. Budowa takiego kosztuje setki milionów dolarów. Koszt Argus Array ma zamknąć się w około 20 milionach.

Wyzwaniem będzie “sklejenie" obrazów z poszczególnych obiektywów obejmujących niewielki wycinek nieba w jeden. W tym zespół z University of North Carolina ma już wprawę. W 2015 roku skonstruowali już “Evryscope", złożony z 27 teleskopów o średnicy 7 centymetrów. Za jego pomocą wykryto nawet rozbłysk na najbliższej poza Układem Słonecznym gwieździe - Proximie Centauri.

A co z południowym niebem? W 2023 roku w Chile rozpocznie pracę Obserwatorium im. Very Rubin. Obiektyw teleskopu przez trzy dni będzie zbierał obrazy całego południowego nieba. Po tym czasie powróci do miejsca, gdzie rozpoczął. Również będzie więc monitorował niebo, ale nie “na żywo", tylko co trzy dni. 

Jego zwierciadło będzie mieć 8,4 metra średnicy, a obrazy rejestrować będzie specjalnie skonstruowana kamera o rozdzielczości 3,2 gigapikseli. To najbardziej czuła kamera, jaką kiedykolwiek skonstruowano.

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy