Reklama

“Kosmiczna pogodynka" prognozuje uderzenie burzy słonecznej. Już jutro rano

Burze słoneczne to strumienie naładowanych cząstek, które docierają do nas z rozbłysków słonecznych. Czy jest się czego obawiać? Niekoniecznie, za to warto wieczorem szukać zorzy polarnej.

W sobotę 16 lipca dr Tamitha Skov, znana jako “Kosmiczna Pogodynka" opublikowała tweeta, w którym prognozuje uderzenie burzy słonecznej we wtorek, 19 lipca. Dr Skov jest astrofizykiem, zajmuje się badaniami kosmicznej pogody w amerykańskiej  Aerospace Corporation. Zaniepokoiło ją długie włókno słonecznego rozbłysku (inaczej słonecznej flary).

Ten sam słoneczny rozbłysk znacznie lepiej widać na zbliżeniu.

Flarę zauważyła rzecz jasna nie tylko dr Skov. Aktywność słońca śledzą astronomowie na całym globie. NASA także prognozuje uderzenie burzy słonecznej we wtorek 19 lipca nad ranem.

Reklama

Nie jest pewne, że burza uderzy bezpośrednio w Ziemię. Może tylko musnąć naszą planetę. Prognozowanie trajektorii naładowanych cząstek ze Słońca jest trudne. Pewne jest, że takie ostrzeżenia w najbliższym czasie czekają nas jeszcze wiele razy. Słońce znajduje się w aktywnej fazie swojego 11-letniego cyklu słonecznego. Jego rozbłyski będą się nasilać.

Co może nas czekać podczas burzy słonecznej?

Jeśli burza słoneczna uderzy w Ziemię jutro, we wtorek 19 lipca, może mieć siłę G2 lub G3 w pięciostopniowej skali. Jak można przeczytać na stronie amerykańskiej agencji NOAA (zajmującej się badaniem atmosfery i oceanów), G2 oznacza możliwe alarmy o podwyższonym napięciu w sieciach energetycznych, konieczność korekty orbit satelitów i możliwość wystąpienia zorzy polarnej na szerokościach geograficznych do 55 równoleżnika magnetycznego.

G3 może oznaczać konieczność korekt napięcia sieci, zbieranie się ładunków elektrycznych na powierzchniach satelitów, zakłócenia łączności radiowej. Zorze mogą wystąpić nawet na szerokościach do 50 równoleżnika magnetycznego - byłyby widoczne w całej Polsce, a nawet na południu Europy.

Czy w Polsce zobaczymy jutro zorzę polarną? Jak to z prognozowaniem bywa - trudno orzec. Na pewno warto spojrzeć w niebo. Największe szanse na obserwację tego rzadkiego zjawiska mają mieszkańcy północy kraju.

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy