Reklama

NASA: Chmura śmieci mogła zabić astronautów na spacerze kosmicznym

Astronauci wychodzą na spacer kosmiczny, a po chwili ich ciała rozdzierają mikro-śmieci pędzące 20 tysięcy km/h. To nie scenariusz do nowej produkcji z Hollywood, tylko realne zagrożenie, które dziś mogło stać się rzeczywistością na ziemskiej orbicie.

Astronauci wychodzą na spacer kosmiczny, a po chwili ich ciała rozdzierają mikro-śmieci pędzące 20 tysięcy km/h. To nie scenariusz do nowej produkcji z Hollywood, tylko realne zagrożenie, które dziś mogło stać się rzeczywistością na ziemskiej orbicie.
Kosmiczne śmieci zagrażają astronautom /123RF/PICSEL

Dziś dwóch członków załogi miało odbyć planowany spacer kosmiczny na zewnątrz Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. NASA odwołała go na kilka godzin przed jego realizacją. Powodem stały się niepokojące informacje o kosmicznych śmieciach, które miały znaleźć się niebezpiecznie blisko kosmicznego domu.

W opałach mogli znaleźć się Thomas Marshburn i Kayla Barron, którzy mieli dziś (30.11) pracować na konstrukcji kratownicy Port 1 (P1), gdzie zamontowana jest antena. Antena niedawno utraciła zdolność wysyłania sygnałów na Ziemię za pośrednictwem systemu satelitarnego śledzenia i przekazywania danych NASA. Chociaż jej degradacja miała ograniczony wpływ na działanie ISS, kierownicy misji postanowili zainstalować nową antenę, aby zapewnić prawidłową łączność.

Reklama

Sytuacja z kosmicznymi śmieciami dobitnie pokazuje, jak ogromnym i wciąż pogłębiającym problemem się stają nie tylko dla astronautów, ale również instalacji kosmicznych. Ostatnie zniszczenie satelity przez rosyjski system antysatelitarny tylko dołożyło swoją cegiełkę do pogorszenia i tak już trudnej sytuacji.

Spacery kosmiczne od zawsze były niebezpieczną czynnością, którą od czasu do czasu muszą wykonywać astronauci. Teraz będzie jeszcze gorzej. Na razie nie wiadomo, kiedy sytuacja na orbicie uspokoi się na tyle, by załoga mogła przystąpić do wykonania swojego zadania. Szczątki rosyjskiego satelity wciąż stanową ogromne zagrożenie.

Naukowcy z NASA niedawno zaproponowali, by ograniczyć aktywność astronautów poza kosmicznym domem. Prostsze czynności mają zostać powierzone robotom. Na pokładzie z powodzeniem było już testowanych kilka robotów humanoidalnych, ale na razie nie zdecydowano się ich używać na szerszą skalę. W obliczu problemów z kosmicznymi śmieciami, sytuacja ta może się zmienić.

To jest bardzo dobry pomysł, który może przynieść spore korzyści. Rozwój robotów kosmicznych będzie przydatny również z myślą o kolonizacji Księżyca czy Marsa. Kolonizatorzy będą niemal bez przerwy potrzebowali pomocy. Zaawansowane roboty mogą za nich wykonać rutynowe zadania, a oni będą mogli skupić się na bardziej kluczowych czynnościach.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy