Reklama

Revolut zhakowany. Wyciekły dane klientów

W wyniku ataku hakerskiego na Revolut wyciekły dane ponad 50 tysięcy klientów. Niemal połowę z nich stanowią Europejczycy.

Przed weekendem opublikowaliśmy artykuł o ataku cyberprzestępcy na Ubera, ale jak się okazuje, zeszły tydzień był trudnym czasem nie tylko dla tej firmy. Jak informuje "The Times", w tamtych dniach doszło do włamania także na Revolut. I podobnie jak w tamtym przypadku, do przejęcia danych użyto socjotechniki. O sytuacji poinformował VDAI, czyli litewski odpowiednik Urzędu Ochrony Danych Osobowych.

W oświadczeniu czytamy, że atak dotknął 50150 klientów, z czego 20687 to Europejczycy. W tym wymieniono także 379 Litwinów.

Reklama

W ręce hakerów dostały się informacje takie jak imiona oraz nazwiska klientów, ich adresy e-mail oraz zamieszkania, a także dane dotyczące szczegółów wykonanych transakcji. Nie skradziono natomiast danych z kart, haseł, numerów PIN i pieniędzy.

Jak doszło do ataku?

Aby przejąć wrażliwe dane, hakerzy posłużyli się socjotechniką. Jeden z pracowników firmy dał się złapać na phishing. Jak mówi Revolut, atak "szybko został dostrzeżony i wyizolowany". Firma podkreśla też, że nie skradziono żadnych funduszy klientów. Osoby, których dane dostały się w niepowołane ręce, zostały o tym poinformowane mailowo. W wiadomościach elektronicznych wyjaśniono sytuację oraz nakreślono, że dokładnie 0,16 procent klientów banku zostało dotkniętych atakiem.

Używam Revoluta. Czy moje konto jest zagrożone?

Jak już wspomniałam, Revolut kontaktuje się bezpośrednio z osobami poszkodowanymi. Jeśli zatem nie dostaliście maila tego typu, prawdopodobnie nie musicie reagować na tę sytuację. Jeżeli natomiast otrzymaliście wiadomość informującą o ataku hakerów, postąpcie zgodnie z instrukcjami zawartymi w jej treści. Pamiętajcie jednak o tym, aby koniecznie sprawdzić, czy jej nadawcą jest faktycznie Revolut.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy