Reklama

Disney Plus ostrzega, że jego produkcje są... rasistowskie. O co w tym chodzi?

Wygląda na to, że żyjemy w czasach, kiedy poprawność polityczna zmusza wszystkich do sięgania po dość nietypowe rozwiązania, aby tylko uniknąć zarzutów o rasizm czy stereotypizowanie.

Kilka starszych filmów i programów na Disney+, często uznawanych za klasyki filmów animowanych, jest teraz wyświetlanych z niemożliwą do pominięcia zawartością, informującą o zawartości powielającej rasowe stereotypy. - Ten program zawiera negatywne wizerunki lub/i złe traktowanie osób lub kultur. Te streotypy były złe wtedy i są złe teraz. Zamiast jednak usuwać te treści, chcemy przyznać się do ich szkodliwego wpływu, uczyć się z niego i rozpocząć rozmowę o lepszej wspólnej przyszłości dla nas wszystkich. Disney jest oddany tworzeniu opowieści z inspirującymi i aspirującymi tematami, które odzwierciedlają różnorodność ludzkich doświadczeń na całym świecie - takie słowa znalazły się w 12-sekundowej wiadomości, która jest wyświetlana choćby przed Arystokratami, Piotrusiem Panem, Dumbo czy Szwajcarską rodziną Robinsonów.

Reklama

Co więcej, wiadomość zawiera również URL do strony Disneya o nazwie Stories Matter, która wyjaśnia, dlaczego negatywne wizerunki pewnych postaci w tych produkcjach są szkodliwe i obraźliwe. W przypadku kota z Arystokratów mamy rasistowską karykaturę Azjatów, z wyraźnym akcentem, skośnymi oczami i wysuniętymi zębami, wyśmiewanie elementów kulturowych, jak ciasteczka z wróżbą, a głosu bohaterowi użycza oczywiście biały aktor. W Piotrusiu Panie mamy pogardliwe określenia Indian, w Dumbo naśmiewanie się z niewolnictwa i walki o równouprawnienia, a w Szwajcarskiej rodzinie Robinsonów po raz kolejny pojawia się stereotypowe podejście do mieszkańców Azji i Środkowego Wschodu. 

Jak możemy zaś przeczytać na Stories Matter: - Historie kształtują to, jak widzimy siebie i wszystkich wokół nas. Dlatego też, jak opowiadacze, mamy siłę i odpowiedzialność nie tylko podnosić na duchu i inspirować, ale i świadomie, celowo i bez przerwy dopuszczać do głosu szeroki wachlarz głosów i perspektyw naszego świata - dlatego też Disney przyznaje się do błędu, przeprasza i obiecuje poprawę. Czy słusznie? Jeszcze niedawno powiedzielibyśmy pewnie, że wystarczyłoby nie popełniać takich błędów w przyszłości albo liczyć na dużą dawkę poczucia humoru ze strony odbiorców, ale w obecnej sytuacji byłoby to pewnie za mało, dlatego Disneyowi należą się wyrazy uznania. Warto też odnotować, że na Disney+ nie trafił najbardziej problematyczny z filmów Disneya, a mianowicie Pieśń Południa, która od dawna jest krytykowana za niewłaściwy wizerunek Afroamerykanów i nigdy nie była dostępna w żadnym domowym formacie w Stanach Zjednoczonych. 

Źródło: GeekWeek.pl/Disney

Geekweek

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy