Aparat szpiegowski KGB ukryty w paczce papierosów. Test po 60 latach
Gadżety szpiegowskie z czasów zimnej wojny od zawsze budziły emocje. Rywalizującym ze sobą mocarstwom trudno było odmówić kreatywności. Co prawda filmy z Jamesem Bondem nieco podkolorowały rzeczywistość, ale faktycznie wywiad obu bloków dysponował technikami mocno wyprzedzającymi swoje czasy. Prym wiodła miniaturyzacja fotografii, a relikt z tamtej epoki - aparat ukryty w paczce papierosów z wyposażenia KGB - przetestował niedawno współczesny pasjonata. Radziecka konstrukcja działa nadal, choć ma swoje ograniczenia.

Spis treści:
- Prawdziwe gadżety szpiegowskie były mniej wybuchowe niż w filmach o 007
- Aparat ukryty w paczce papierosów. Tajna broń KGB
- Radziecki sprzęt okazał się nadal sprawny po ponad 60 latach
Prawdziwe gadżety szpiegowskie były mniej wybuchowe niż w filmach o 007
Szpiedzy od dawna stanowią nośny temat fikcji literackiej i filmowej. Książki i filmy z Jamesem Bondem wdrukowały w świadomość odbiorców pewną bardzo spektakularną wizję tajnego agenta i środków, którymi dysponuje zarówno 007, jak i jego adwersarze. Legendarny już wybuchowy długopis czy zegarek z laserem mogły budzić zachwyt w czasach zimnej wojny, ale rzeczywistość pracy wywiadowczej opierała się na znacznie bardziej dyskretnych rozwiązaniach. Potwierdzają to słowa byłej szefowej ds. kamuflażu CIA, Jonny Mendez, która w wywiadzie z 2020 r. wprost wskazuje fotografię jako preferowaną metodę pozyskiwania informacji.
Historia szpiegostwa obfituje w przykłady miniaturowych urządzeń. Blok zachodni miał słynne pióra wieczne z soczewkami Tropel z lat 70. czy zbudowany w 1958 roku aparat analogowy Minox-B mieszczący się w dłoni. Jednak to radzieckie służby KGB opanowały do perfekcji sztukę ukrywania optyki w przedmiotach codziennego użytku, w tym w zwykłych paczkach papierosów.
Jeden z takich eksponatów, pochodzących z początku lat 60. XX wieku, trafił niedawno w ręce norweskiego pasjonaty starych aparatów. Mimo upływu lat urządzenie z czasów ZSRR okazało się wciąż sprawne, lecz dość nieporęczne.
Aparat ukryty w paczce papierosów. Tajna broń KGB
Joakim Algrøy, pasjonat historii fotografii z Norwegii, poddał niedawno szczegółowej analizie nietypowy egzemplarz subminiaturowego aparatu Kiev Vega 2, zmodyfikowany specjalnie na potrzeby ukraińskiego KGB. Urządzenie, produkowane w zakładach Arsenał w latach 1962-1964, stanowiło ewolucję zachodniej myśli technicznej, wzorując się na modelu Minolta-16.
Konstrukcja wykorzystująca 16-milimetrowy film została tu znacząco odchudzona, by bez trudu mieścić się wewnątrz kartonowego opakowania po papierosach. Aby kamuflaż był wiarygodny, górną część aparatu oklejono metaliczną taśmą imitującą folię aluminiową, a wewnątrz wygospodarowano nawet miejsce na dwa prawdziwe papierosy, które miały uśpić czujność osób postronnych.
Gadżet szpiegowski, choć imponujący, być dość nieporęczny w obsłudze. Joakim Algrøy przekonał się o tym podczas testowej sesji zdjęciowej w pobliżu ambasady Szwecji w Oslo. Największą przeszkodą okazał się brak wizjera oraz brak dostępu do pokrętła ostrości po zamknięciu aparatu w pudełku. Takie rozwiązanie było jednak celowym zamysłem konstruktorów - podnoszenie paczki papierosów do oka wzbudziłoby natychmiastowe podejrzenia.
Radziecki sprzęt okazał się nadal sprawny po ponad 60 latach
Zmodyfikowana wersja Kiev Vega 2 była przystosowana do strzelania zdjęć "z biodra" czy "z przyczajki", co drastycznie obniżało precyzję ujęć. W efekcie około połowa wykonanych przez Norwega zdjęć okazała się nieudana, a wiele pozostałych było niewyraźnych. Na niektórych ujęciach powychodziły "rozmazy" niczym z camera obscura.
Mimo tych niedomagań technicznych (ale też za ich sprawą) fotografie wykonane zabytkowym aparatem posiadają unikalną estetykę, która oddaje klimat dawnego szpiegostwa. Efekty takiej niedoskonałej, analogowej fotografii są od ponad dekady chętnie imitowane, głównie jako tzw. filtry na Instagrama, co może wynikać ze znużenia ultraszczegółową fotografią cyfrową.
Podobne poczucie nostalgii zaczyna już zresztą towarzyszyć aparatom cyfrowym i mobilnym z pierwszej dekady XXI wieku. Pierwsze aparaty w telefonach robiły zdjęcia o niskiej rozdzielczości (np. VGA), z mocno przeinaczonymi kolorami i wieloma artefaktami, zwłaszcza przy słabym świetle. Te początki ery cyfrowej - podobnie jak w przypadku ery analogowej - miały jednak swój klimat, do którego dziś część twórców świadomie powraca.
Współczesne standardy w fotografii czy pozyskiwaniu danych wymagają większej rozdzielczości i niezawodności. Zabytkowy radziecki aparat ukryty w paczce papierosów pozostaje jednak fascynującym dowodem na to, że sprzęt z tamtych lat był nie do zajechania oraz że dla szpiega najważniejsze było wtopienie się w otoczenie. W czasach zimnej wojny palił niemal każdy, więc z takim gadżetem nie trzeba się było nawet kryć. Zrobienie nim wyraźnego zdjęcia wymagało już jednak od oficerów KGB sporej wprawy.



![Wstyd nie znać tych faktów o naszej historii. 6/10 to dobry wynik [QUIZ]](https://i.iplsc.com/000MJN1BW51N740M-C401.webp)






