Reklama

JBL Pulse: disco na wynos

Można by pomyśleć, że ten pulsujący dziesiątkami świateł obiekt to kosmiczna kapsuła z rekwizytorni jakiejś „fabryki snów”, wyspecjalizowanej w gatunku science fiction. Jednak tak nie jest. , Pulse to poręczna, przenośna, bezprzewodowa kolumna stereo amerykańskiego giganta branży audio.

Dwa zamontowane w niej przetworniki o średnicy 40 mm i mocy 6W oraz wbudowany port basu potrafią oddać charakter każdej muzyki, tak we wnętrzu jak i pod gołym niebem. Zwłaszcza w terenie bezcenna jest bezprzewodowa łączność przez Bluetooth (przy pomocy NFC) z przenośnymi źródłami dźwięku, oraz właściwości baterii litowo-jonowej, gwarantującej co najmniej pięć godzin nieprzerwanej pracy.

No dobrze, zapyta ktoś, ale o co chodzi z tą iluminacją? A... tu właśnie zaczyna się zabawa na całego! Rzecz w tym, że klarowny, wypełniający przestrzeń dźwięk Pulse’a można... zobaczyć. No, prawie. Na skorupie kolumny zainstalowano bowiem 64 programowalne światła LED - ich kolor i jasność a także rytm pulsowania można zaprogramować tak, aby stanowiły świetlną ilustrację muzyki, obrazowo oddając cały jej charakter i dynamikę.

Reklama

Pięć gotowych aranżacji świetlnych, z którymi Pulse schodzi z taśmy produkcyjnej, można wzbogacić nieograniczoną liczbą opcji, które czekają w sieci, gotowe do ściągnięcia w postaci aplikacji JBL. Potem wystarczy je tylko modyfikować jednym dotknięciem palca. Przekonajcie się sami, jak to jest być reżyserem i mieć w garści wszystkie sznurki własnego show. Twórcza praca nad własnym, kameralnym widowiskiem typu "światło i dźwięk", które rozpali imprezę do czerwoności? 

W dziedzinie przenośnego sprzętu muzycznego projektanci JBL nie mają sobie równych. Również raz po raz udowadniają, że pozostało w nich jeszcze sporo dziecięcej wyobraźni, nie spętanej konwencjami i wolnej od przyziemnych ograniczeń. JBL Voyager - kompletny system głośnikowy 2.1 - to kolejna designerska perełka, która potwierdza tę tezę.

Oczywiście już na pierwszy rzut oka widać, że to ładna, dopracowana stylistycznie rzecz, którą z satysfakcją postawimy na biurku obok komputera. W środku dwa przetworniki szerokopasmowe i 15 watowy subwoofer, na zewnątrz gniazdo AUX-in dla laptopa i MP-trójki oraz dok w postaci portu USB... no tak, no tak.

I nagle adrenalina nam skacze, bo zaczyna się zabawa - odkrywamy, że wewnętrzny głośnik można zwyczajnie wyjąć i wychodząc na spacer, wrzucić do kieszeni, aby móc się cieszyć wysokiej jakości muzyką ze smartfona lub tabletu! To w tym poręcznym krążku siedzą dwa przetworniki szerokopasmowe, jest tam też bateria litowo-jonowa, wystarczająca do pięciogodzinnego grania. Łączność, a jakże, bezprzewodowa, przez Bluetooth. Jednak trzeba przyznać, że pełnym bogactwem brzmienia Voyagera można się cieszyć dopiero wtedy, kiedy bezprzewodowe "oko" systemu wróci już na swoje miejsce.

Dźwięk, już wcześniej szczegółowy i klarowny, a teraz wzbogacony głębokim "umpa, umpa" 77 milimetrowego subwoofera, pokazuje pazur w całym paśmie 20Hz do 20 kHz.

Ten nowy biurkowy gadżet JBL jest też niezastąpiony podczas telekonferencji. Technologia SoundClear eliminuje bowiem pogłos i szumy, co wydatnie poprawia komfort pracy. Jego walory są nie do przecenienia również podczas zwyczajnych rozmów przez komórkę.


INTERIA.PL/materiały prasowe
Dowiedz się więcej na temat: JBL | Harman Kardon | JBL Voyager | gadżety

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy