Bosch prześwietlany w sprawie oszustwa Volkswagena

Volkswagen już nie jest jedyną firmą na celowniku Departamentu Sprawiedliwości USA. Śledczy tej instytucji wzięli właśnie na celownik koncern Bosch, odpowiedzialny za dostarczanie podzespołów, które posłużyły VW do oszukiwania poziomu emisji spalin.

Volkswagen już nie jest jedyną firmą na celowniku Departamentu Sprawiedliwości USA. Śledczy tej instytucji wzięli właśnie na celownik koncern Bosch, odpowiedzialny za dostarczanie podzespołów, które posłużyły VW do oszukiwania poziomu emisji spalin.

Volkswagen już nie jest jedyną firmą na celowniku Departamentu Sprawiedliwości USA. Śledczy tej instytucji wzięli właśnie na celownik koncern Bosch, odpowiedzialny za dostarczanie podzespołów, które posłużyły VW do oszukiwania poziomu emisji spalin.

Jak donosi , rzecznik DoJ powiedział, że ich zadaniem jest znalezienie dowodów na fakt, że Bosch wiedział, że dostarczane przez nich komponenty są używane do oszukiwania. Jak na razie firma utrzymuje, że tylko dostarczała zamówione przez VW podzespoły.

Oficjalne stanowisko Boscha jest póki co takie, że ich zadaniem było tylko wyprodukowanie i dostarczenie zamówionej partii podzespołów samochodowych. Jednak to jak są one kalibrowane i montowane w systemach konkretnych pojazdów, to już sprawa ich producenta, czyli w tym wypadku Volkswagena.

Reklama

Niemiecki Bild am Sonntag utrzymuje, że Bosch ostrzegał VW o złym działaniu w kierunku zaniżania emisji spalin. Ponoć miało to miejsce już 8 lat temu. Wewnątrz firmy Bosch, oprogramowanie pozwalające na oszustwo nosiło nazwę „defeat code” i miało być stosowane jedynie do testów, a nie montowane w egzemplarzach trafiających do seryjnej produkcji.

Sprawa dotyczy modułów kontroli silnika: Bosch EDC 16 i EDC 17, będących sercem systemu kontroli emisji spalin w samochodach VW z silnikami Diesla. Były one montowane zarówno w USA jak i Europie. Jak twierdzi (zastrzegający sobie anonimowość) jeden z twórców oprogramowania dla przemysłu samochodowego, każdy producent przychodzi do Boscha z własnym oprogramowaniem i specyfikacją, ale to wcale nie oznacza, że dostawca podzespołów nie miał pojęcia co się dzieje. Wedle jego słów – specjaliści z Boscha zawsze byli zaznajamiani z pracami nad oprogramowaniem w VW, a na dodatek byli obecni w czasie testów, a więc nie można twierdzić, że nikt tam nie zdawał sobie sprawy, jakie sztuczki stosowane są przez Volkswagena. Regułą jest, że Bosch nigdy nie pozostawia możliwości samodzielnego działania.

 

 

Źródło: 

Geekweek
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy