Były selekcjoner trenerem GKS-u

Mówi się, że nie powinno się wchodzić dwa razy do tej samej rzeki. Najwyraźniej inną filozofię wyznaje jeden z byłych selekcjonerów reprezentacji Polski, który po kilku latach przerwy znowu usiadł na ławce trenerskiej pewnego klubu z Ekstraklasy. Czy tym razem ten mariaż zakończy się happy-endem?

Mówi się, że nie powinno się wchodzić dwa razy do tej samej rzeki. Najwyraźniej inną filozofię wyznaje jeden z byłych selekcjonerów reprezentacji Polski, który po kilku latach przerwy znowu usiadł na ławce trenerskiej pewnego klubu z Ekstraklasy. Czy tym razem ten mariaż zakończy się happy-endem?

Mówi się, że nie powinno się wchodzić dwa razy do tej samej rzeki. Najwyraźniej inną filozofię wyznaje jeden z byłych selekcjonerów reprezentacji Polski, który po kilku latach przerwy znowu usiadł na ławce trenerskiej pewnego klubu z Ekstraklasy. Czy tym razem ten mariaż zakończy się happy-endem?

Stało się to, co media w Polsce prorokowały już od jakiegoś czasu. Po tym jak zarząd GKS-u Bełchatów postanowił nie przedłużać umowy z Maciejem Bartoszkiem, krajowe dzienniki toczyły nieustanne spekulacje kto obejmie pieczę nad 10 zespołem Ekstraklasy. Część plotek prowadziła do Pawła Janasa, który w swojej przeszłości miał już do czynienia z klubem z Bełchatowa. Teraz już wiadomo, że ten trop okazał się trafny.

Reklama

Blisko dwa i pół roku temu były selekcjoner Polski prowadził bełchatowian w walce o grę w europejskich pucharach. Cel niestety nie został wówczas osiągnięty, jako że GKS musiał zadowolić się piątą lokatą w tabeli. Mimo wszystko działacze klubu nie zamierzali pozbywać się swojego szkoleniowca, dla którego już szykowano nowe cele na kolejne rozgrywki. Tymczasem Janas niespodziewanie zbiegł do Łodzi, gdzie za znacznie ciekawsze pieniądze mógł powalczyć z Widzewem o awans do Ekstraklasy.

Potem pokrętny los zaniósł "Janosika" do Polonii Warszawa, gdzie przez większość swojego pobytu w stolicy pełnił rolę dyrektora sportowego. W końcu prezes Wojciechowski mianował go pierwszym trenerem zespołu "Czarnych Koszul". Jednak niezbyt przekonujące wyniki zmusiły porywczego właściciela do podziękowanie byłemu trenerowi drużyny narodowej za współpracę.

Nie minęło nawet pełne pół roku, a Janas znowu wraca na trenerską ławkę. Ku zaskoczeniu wielu znajomych szkoleniowca, Janas zdecydował się na powrót do GKS-u Bełchatów. Jednak sam szkoleniowiec powinien się spodziewać dużo cięższej pracy, niż ta, którą wykonywał tam kiedyś. Obecny skład bełchatowian jest teraz znacznie bardziej odmłodzony i pozbawiony wielkich nazwisk, w porównaniu do tego, co trener niegdyś po sobie zostawił.

Mimo wszystko cel dla GKS-u wciąż pozostaje ten sam - walka o europejskie puchary. Czy z byłym opiekunem reprezentacji Polski jest to możliwe? CZekamy na Wasze opinie w tej sprawie!

Geekweek
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy