FIFA będzie pozwana do sądu

Światowa centrala futbolu jest instytucją na tyle dużą, że żadna decyzja Seppa Blattera i jego ludzi nie może przejść niezauważona. Zwłaszcza jeśli dotyczyła niedawnej afery korupcyjnej, która mogła przewrócić władzę w FIFA całkowicie do góry nogami. Jednak rozmiar instytucji nie zawsze idzie w parze ze słusznością decyzji, za które w przypadku błędu trzeba będzie srogo odpowiadać.

Światowa centrala futbolu jest instytucją na tyle dużą, że żadna decyzja Seppa Blattera i jego ludzi nie może przejść niezauważona. Zwłaszcza jeśli dotyczyła niedawnej afery korupcyjnej, która mogła przewrócić władzę w FIFA całkowicie do góry nogami. Jednak rozmiar instytucji nie zawsze idzie w parze ze słusznością decyzji, za które w przypadku błędu trzeba będzie srogo odpowiadać.

Światowa centrala futbolu jest instytucją na tyle dużą, że żadna decyzja Seppa Blattera i jego ludzi nie może przejść niezauważona. Zwłaszcza jeśli dotyczyła niedawnej afery korupcyjnej, która mogła przewrócić władzę w FIFA całkowicie do góry nogami. Jednak rozmiar instytucji nie zawsze idzie w parze ze słusznością decyzji, za które w przypadku błędu trzeba będzie srogo odpowiadać.

Wydawało się, że telenowela pod tytułem "Korupcja z udziałem Bina Hammama" miała już swój ostatni odcinek jakiś czas temu. Niedoszły rywal Blattera w wyścigu o stołek szefa FIFY był oskarżony o próbę przekupstwa prezesa Karaibskiej Federacji Futbolu w zamian za jego głos na Katarczyka, który rzekomo chciał w ten sposób zwiększyć szanse na pokonanie Szwajcara w wyborach na prezydenta światowej federacji.

Reklama

Niedługo później Komitet Etyczny FIFA obarczył Bina Hammama dożywotnią dyskwalifikacją w pracy w strukturach związku uniemożliwiając mu tym samym powrót na stanowisko szefa federacji azjatyckiej.

Katarczyk jednak odgraża się, iż nie zamierza się godzić z decyzją Komitetu i pozwie FIFA do jakiegoś niezależnego wymiaru sprawiedliwości. Bin Hammam nadal bowiem nie przyznaje się do stawianych mu zarzutów i podważa wiarygodność dowodów oficjeli FIFA.

Zdanie niedoszłego rywala Blattera podzielają także jego adwokaci, którzy twierdzą, iż fakty, na których opierał się Komitet Etyczny bazowały na kłamstwach jednego z byłych pracowników Bin Hammama, który później zresztą przyznał się do tego, iż głoszone przez niego informacje były tylko plotką powstałą z chęci zemsty na Katarskiej Federacji za zwolnienie go z jego stanowiska.

Wszystko wskazuje więc na to, że Katarczyk pozwie światową federację futbolu do sądu, gdzie najpewniej FIFA z Blatterem na czele będą musiały przyznać się do swego błędu.

Geekweek
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy