Historia ukryta w oczach

Graffiti w przeciągu ostatnich lat ewoluowało. Nie jest już kojarzone wyłącznie z kulturą hip-hopową, a nielegalne niegdyś obrazy przeniosły się z pociągów i opuszczonych ruder do centrów miast, a nawet galerii sztuki.

Graffiti w przeciągu ostatnich lat ewoluowało. Nie jest już kojarzone wyłącznie z kulturą hip-hopową, a nielegalne niegdyś obrazy przeniosły się z pociągów i opuszczonych ruder do centrów miast, a nawet galerii sztuki.

Graffiti w przeciągu ostatnich lat ewoluowało. Nie jest już kojarzone wyłącznie z kulturą hip-hopową, a nielegalne niegdyś obrazy przeniosły się z pociągów i opuszczonych ruder do centrów miast, a nawet galerii sztuki.

Jednak niektórzy uliczni artyści wciąż wolą tworzyć w miejscach bez splendoru i sławy. Jednym z nich jest Francuz Christian Guémy aka C215. Jego obrazy powstają na ścianach, przystankach autobusowych, a nawet śmietnikach. Niecodzienne są także obiekty, które za pomocą farby uwiecznia. Są to mieszkańcy miast wywodzący się ze wszystkich grup społecznych. Nie brakuje w nich bezdomnych, żebraków czy sierot. Artysta twierdzi, że w oczach każdego człowieka ukryta jest historia jego życia.

Reklama
Geekweek
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy