Mourinho nie umie przegrywać

Może to dla niektórych zabrzmi nieprawdopodobnie, ale The Special One, jak się często mówi o Jose Mourinho, od 9 lat kontynuuje nieprzerwaną passę spotkań bez porażki w lidze na własnym boisku. Niewiarygodne? Cóż, Portugalczyk nieraz udowodnił, że nie ma takiego wyrazu w jego słowniku.

Może to dla niektórych zabrzmi nieprawdopodobnie, ale The Special One, jak się często mówi o Jose Mourinho, od 9 lat kontynuuje nieprzerwaną passę spotkań bez porażki w lidze na własnym boisku. Niewiarygodne? Cóż, Portugalczyk nieraz udowodnił, że nie ma takiego wyrazu w jego słowniku.

Może to dla niektórych zabrzmi nieprawdopodobnie, ale "The Special One", jak się często mówi o Jose Mourinho, od 9 lat kontynuuje nieprzerwaną passę spotkań bez porażki w lidze na własnym boisku. Niewiarygodne? Cóż, Portugalczyk nieraz udowodnił, że nie ma takiego wyrazu w jego słowniku.

Spotkanie, które FC Porto przegrało z zespołem Beira Mar 2:3 23 lutego 2002 roku, było ostatnim, w którym zespół Jose Mourinho przegrał w ramach rozgrywek ligowych na swoim stadionie. Od tamtej pory fantastyczna passa 147 meczy pod wodzą Mourinho trwała przez całą kadencję jego pracy we wspomnianym FC Porto, Chelsea Londyn, Interze Mediolan oraz obecnie w Realu Madryt. Kolejna szansa na przedłużenie fantastycznego rekordu już dziś, kiedy "Królewscy" zagrają u siebie ze słabiutkim Levante. Chyba nie trzeba nikomu mówić, z jakimi szansami na zwycięstwo Levante rozpocznie to spotkanie...

Reklama

Skąd tak olbrzymi sukces Portugalczyka? Mourinho należy do nielicznych trenerów na świecie, którzy potrafią podejść do każdego zawodnika czysto indywidualnie, by potem zespoić każdego z nich w jeden niezwyciężony zespół. Efekty jego pracy są widoczne niemal natychmiast po jego przyjściu do jakiegokolwiek klubu. Wystarczy spojrzeć na obecną passę Realu Madryt, gdzie Cristiano Ronaldo już pobił rekord klubu pod względem ilości zdobytych bramek w ostatnich 50 spotkaniach.

Można by jedynie teraz sobie pomarzyć, że nagle PZPN nagle znajduje sposób na zatrudnienie "The Special One" do poprowadzenia naszej kadry na najbliższym EURO... Chociaż według wielu, nawet taki geniusz trenerski nie pomógłby nam w osiągnięciu jakiegokolwiek sukcesu na tym turnieju...

Geekweek
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy