Mroczna strona Internet.org

Założenia projektu Internet.org Marka Zuckerberga są bardzo ambitne - dostarczyć sieć do wszystkich mieszkańców świata, także tych najbiedniejszych. Okazuje się jednak, że rzeczywistość jest - jak to zwykle bywa - nieco mniej kolorowa.

Założenia projektu Internet.org Marka Zuckerberga są bardzo ambitne - dostarczyć sieć do wszystkich mieszkańców świata, także tych najbiedniejszych. Okazuje się jednak, że rzeczywistość jest - jak to zwykle bywa - nieco mniej kolorowa.

Założenia projektu Internet.org Marka Zuckerberga są bardzo ambitne - dostarczyć sieć do wszystkich mieszkańców świata, także tych najbiedniejszych. Okazuje się jednak, że rzeczywistość jest - jak to zwykle bywa - nieco mniej kolorowa.

Okazuje się, że Facebook przekupuje operatorów w biednych krajach aby ci wyłączyli właśnie tę usługę (a także inne, wskazane przez FB jak chciażby wyszukiwarka Bing czy mało znana strona z ofertami pracy Babajob [przynajmniej w przypadku Indii]) spod limitów transferu danych, przez co sieć biedniejszych użytkowników z tych krajów tak naprawdę ogranicza się do FB (i paru innych usług), co w żaden sposób nie spełnia założeń Internet.org - nie przyczynia się do wyrównania szans najbiedniejszych i do poprawy ich możliwości edukacyjnych.

Reklama

A zatem pod przykrywką działalności charytatywnej prowadzony jest zwykły marketing własnych (i powiązanych) usług, a jak podkreślają dziennikarze z zainteresowanych krajów - Internet.org mogłoby wykorzystać swoją siłę aby dać tym ludziom prawdziwy, nieograniczony dostęp do sieci, do wiedzy i do edukacji, a tymczasem zapewnia on dostęp nie do internetu lecz po prostu do Facebooka. A tym samym przepaść pomiędzy krajami rozwiniętymi, a tymi biedniejszymi się powiększa.

Niektórzy nazywają to brakiem neutralności sieci, a inni nie przebierają w słowach mówiąc o ekonomicznym rasizmie.

Źródło:

Geekweek
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy