Nie wszystko to śmieci...

Ostatnio pisaliśmy o zmianach podjętych przez Unię Europejską w kwestii utylizacji odpadów elektronicznych, które mają chronić kraje rozwijające się (w tym praktycznie cały kontynent afrykański) przed napływem niebezpiecznych odpadów. Teraz jednak okazuje się, że tak naprawdę w tym wszystkim chodzi o dobry biznes, a Afrykańczycy mogą po prostu zostać odcięci od technologii.

Ostatnio pisaliśmy o zmianach podjętych przez Unię Europejską w kwestii utylizacji odpadów elektronicznych, które mają chronić kraje rozwijające się (w tym praktycznie cały kontynent afrykański) przed napływem niebezpiecznych odpadów. Teraz jednak okazuje się, że tak naprawdę w tym wszystkim chodzi o dobry biznes, a Afrykańczycy mogą po prostu zostać odcięci od technologii.

Ostatnio pisaliśmy o , które mają chronić kraje rozwijające się (w tym praktycznie cały kontynent afrykański) przed napływem niebezpiecznych odpadów. Teraz jednak okazuje się, że tak naprawdę w tym wszystkim chodzi o dobry biznes, a Afrykańczycy mogą po prostu zostać odcięci od technologii.

Badania rynku w krajach Afryki pokazują bowiem, że aż 85% tego co w krajach zachodnich przedstawiane jest pod szyldem "odpadów elektronicznych" na Czarnym Lądzie dostaje drugie życie. Ludzie po prostu potrafią zużyty sprzęt naprawić i dalej z niego korzystać, a nie wyrzucają go do ziemi po uprzednim odzyskaniu metali szlachetnych i rzadkich - tak jak się to przedstawia.

Reklama

Odpadami tymi często jest bowiem nie tylko sprzęt zużyty, ale też po prostu przestarzały, którego nie udało się sprzedać, przeleżał w magazynach swoje najlepsze lata, a teraz nikt nie chce go po prostu używać. Cykl życia elektroniki w Afryce jest po prostu dwu, a nawet trzykrotnie dłuższy niż w krajach należących do OECD (Organizacja Współpracy Gospodarczej i Rozwoju).

Mimo tych faktów Unia Europejska zakazuje eksportu tych "odpadów" do Afryki, a tamtejszym importerom przypina łatkę przestępców, co w efekcie prowadzi do odcięcia ludności z krajów najbiedniejszych od dostępu do technologii.

Oczywiście istnieje też druga strona medalu - a więc odzyskiwanie wszystkich wartościowych elementów ze zużytej elektroniki - co także jest powszechnym procederem w krajach Afryki. Często prostsze czynności wykonywane są nawet przez dzieci w wieku do 12 lat, które pozbawione odpowiedniego ubrania ochronnego zapadają na różne choroby spowodowane kontaktem np z rtęcią. Jednak czy nie byłoby zatem lepszym rozwiązaniem w takim przypadku zapewnienie odpowiedniego szkolenia, ubrań ochronnych i infrastruktury, aby Afrykańczycy mogli odzyskiwać te szlachetne i rzadkie metale dla nas?

Cała sytuacja pokazuje zatem, że chyba bardziej obawiamy się po prostu wysyłania darmowych zasobów dla Afryki dodatkowo płacąc im jeszcze za to, a nie zależy nam na ochronie życia i zdrowia tamtejszych mieszkańców oraz szeroko pojętej ekologii.

Źródła: ,

Geekweek
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy