Numer "1" polskiej reprezentacji?

Od środowego spotkania Ligi Mistrzów pomiędzy Arsenalem Londyn a FC Barceloną minęło już parę ładnych dni. Niemniej wiele osób wciąż wspomina grę Wojtka Szczęsnego, który tego dnia doświadczył debiutu w elicie europejskiej piłki klubowej. I nic dziwnego. Był świetny.

Od środowego spotkania Ligi Mistrzów pomiędzy Arsenalem Londyn a FC Barceloną minęło już parę ładnych dni. Niemniej wiele osób wciąż wspomina grę Wojtka Szczęsnego, który tego dnia doświadczył debiutu w elicie europejskiej piłki klubowej. I nic dziwnego. Był świetny.

Od środowego spotkania Ligi Mistrzów pomiędzy Arsenalem Londyn a FC Barceloną minęło już parę ładnych dni. Niemniej wiele osób wciąż wspomina grę Wojtka Szczęsnego, który tego dnia doświadczył debiutu w elicie europejskiej piłki klubowej. I nic dziwnego. Był świetny.

Kariery Szczęsnego mógłby pozazdrościć niejeden bramkarz na całym świecie. Kilka lat treningów w wielkim Arsenalu Londyn, coraz częstsze występy w Pucharze Ligi Angielskiej, a potem nawet w fantastycznej Premier League. A teraz? Debiut w ekskluzywnej Lidze Mistrzów, gdzie na "dzień dobry" miał okazję zagrać przeciwko słynnej Barcelonie. Messi, Iniesta, Xavi - to trójka najlepszych zawodników na całym świecie według FIFA. I wszyscy naprzeciw młodemu Polakowi.

Reklama

Szczęsny jednak po raz kolejny udowodnił, iż jego talent nie jest przypadkowy. Zagrał pewnie i bez kompleksów. Nie tracił koncentracji nawet na chwilę. Nie bał się ostrych wejść, ani prób wygarniania piłki bezpośrednio spod nóg rywali. Był pewnym punktem swojego zespołu. Wystarczy obejrzeć kompilację wszystkich jego kontaktów z piłką w tym spotkaniu, by zauważyć jak wielki "diament" trafił się polskiej piłce.

Szczęsny z każdym kolejnym występem, zdobywa coraz większe uznanie w europejskiej piłce. To tylko kwestia czasu zanim zainteresują się nim jeszcze większe kluby niż Arsenal. A co z reprezentacją Polski? Wojtek już zdążył pokazać się Smudzie. I to z naprawdę dobrej strony. W obliczu nieprzewidywalności Boruca oraz kontuzji Fabiańskiego, to właśnie Szczęsny jest numerem "1" w naszej kadrze. I kto wie, czy nim nie pozostanie aż do samego EURO. 21-letni Polak w każdym spotkaniu wykazuje bardzo dojrzałą grę, nieraz bardziej konsekwentną od reszty naszych reprezentantów.

Czy nasza bramka ze Szczęsnym pomiędzy słupkami jest jeszcze bezpieczniejsza niż dotychczas? Wygląda na to, że tak...

Geekweek
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy