Odnaleziono zaginione miasto małpiego boga

Amerykański podróżnik, etnolog, szpieg i pisarz - Theodore Morde - przemierzając w 1939 roku dżunglę na terenie Hondurasu natknął się na coś co nazwał "Zaginionym miastem boga małp" (Ciudad de Mono Dios), które opisał w swojej książce z 1944 roku pod takim właśnie tytułem. Niestety zginął on w wypadku samochodowym w Londynie zanim zdradził jego dokładne położenie, lecz teraz odkryto je ponownie.

Amerykański podróżnik, etnolog, szpieg i pisarz - Theodore Morde - przemierzając w 1939 roku dżunglę na terenie Hondurasu natknął się na coś co nazwał "Zaginionym miastem boga małp" (Ciudad de Mono Dios), które opisał w swojej książce z 1944 roku pod takim właśnie tytułem. Niestety zginął on w wypadku samochodowym w Londynie zanim zdradził jego dokładne położenie, lecz teraz odkryto je ponownie.

Amerykański podróżnik, etnolog, szpieg i pisarz - Theodore Morde - przemierzając w 1939 roku dżunglę na terenie Hondurasu natknął się na coś co nazwał "Zaginionym miastem boga małp" (Ciudad de Mono Dios), które opisał w swojej książce z 1944 roku pod takim właśnie tytułem. Niestety zginął on w wypadku samochodowym w Londynie zanim zdradził jego dokładne położenie, lecz teraz odkryto je ponownie.

Morde na wyprawę do dżungli skierował się ufając opisom Charlesa Lindbergha - pierwszego człowieka, który przeleciał samotnie nad Atlantykiem. Lindbergh twierdził bowiem, że widział ze swego samolotu ruiny wielkiego, antycznego miasta przelatując nad Środkową Ameryką.

Reklama

Opisy z książki Morde mogły rozbudzać wyobraźnię - pisał on o gigantycznych rzeźbach przedstawiających małpiego boga, przed którymi prawdopodobnie lokalni Indianie składali krwawe ofiary. Miał on być bardzo podobny do bóstwa Hanuman - które jest obecne w religii z drugiej strony świata - hinduizmie (ciekawy artykuł poświęcony odkryciu opublikowany w 1940 roku w The Milwaukee Sentinel znajdziecie ).

Niestety dokładnej lokacji zaginionego miasta Morde nie zdążył przed śmiercią zdradzić - wiadomo było tylko, że leży ono nieco wgłąb lądu od Wybrzeża moskitów (Costa de los Mosquitos) - a więc w bardzo niedostępnym terenie pokrytym zabagnioną dżunglą.

Współcześni naukowcy ponownie odnaleźli Ciudad de Mono Dios dzięki zastosowaniu współczesnej technologii - skanera nazwanego LiDAR, który z pokładu samolotu wystrzeliwuje 100 tysięcy impulsów laserowych na sekundę przebijając się przez warstwę roślinności dżungli i tym samym zdradzając co kryje się pod nią.

Skan z pomocą urządzenia wykazał faktycznie istnienie ruin, w skład których wchodzą 20-metrowej wysokości piramidy mogące sobie liczyć ponad 1500 lat. Badacze liczą, że mogą być one wynikiem pracy zupełnie innej cywilizacji niż Aztekowie czy Majowie.

Naukowcy liczą, że może być to słynne, skrywające ogromne bogactwa Białe miasto (Ciudad Blanca), które w liście do króla Hiszpanii opisał w 1526 roku konkwistador Hernán Cortés - lecz którego nigdy potem nie udało się odnaleźć.

Na razie dokładna lokacja ruin ma pozostać tajemnicą aby przypadkiem nie dostali się tam rabusie. Pod koniec lata udać ma się tam ekspedycja, która przyniesie więcej szczegółów, zdjęć, a także filmów z zaginionego miasta.

Źródło:

Geekweek
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy