Rewolucja kulinarna - mięso z probówki

Wczoraj na konferencji transmitowanej na żywo w internecie, dwaj znani krytycy kulinarni, Hanni Ruetzler i Josh Schonwald, zjedli hamburgera przygotowanego przez Marka Posta z mięsa z probówki, a usmażonego przez kucharza Richarda Mcgowana.

Wczoraj na konferencji transmitowanej na żywo w internecie, dwaj znani krytycy kulinarni, Hanni Ruetzler i Josh Schonwald, zjedli hamburgera przygotowanego przez Marka Posta z mięsa z probówki, a usmażonego przez kucharza Richarda Mcgowana.

Dwa miesiące temu informowaliśmy Was o przygotowaniu przez naukowca, Marka Posta z Uniwersytetu Maastricht, najdroższego, , do którego przygotowania użyto mięsa pochodzącego z probówki.

Wczoraj na konferencji transmitowanej na żywo w internecie, dwaj znani krytycy kulinarni, Hanni Ruetzler i Josh Schonwald, zjedli takiego hamburgera, który został przygotowany przez Marka Posta, a usmażony przez kucharza Richarda Mcgowana.

Wydarzenie to zostało okrzyknięte największą rewolucję rolniczą od czasów udomowienia bydła. Proces przygotowania mięsa z probówki sprawił, że wykorzystanie gruntu i wody zmalało o 90 procent, a zużycie prądu o 70 procent.

Reklama

Eksperyment rozpoczął się od biopsji krowy (pobrania komórek z karku krowy) i wyekstrahowania z próbki mioblastów. Żeby uzyskać formę 14 dag kotleta, wyhodowane po około 3 miesiącach włókna mięśniowe, wyciąga się z pożywki, rozcina, prostuje i ściska.

W tym momencie kotlet składa się tylko i wyłącznie z białka. Nie zawiera on tłuszczu zwierzęcego, który odpowiada za wyjątkowy smak mięsa. Dlatego też naukowcy pracują już nad dodaniem do znajdujących się w nim protein adipocytów. Myślą również nad sposobem obniżenia kosztów produkcji.

W sobotę na łamach GeekWeeka pisaliśmy . Aby było to możliwe, specjaliści zaproponowali ograniczenie, a nawet rezygnację ze spożywania mięsa wołowego na rzecz drobiu i wieprzowiny, a docelowo przejście na wegetarianizm.

Teraz w obliczu sposobności produkowania mięsa w probówkach, rezygnacja ze spożywania wszystkich rodzajów mięs odeszłaby w niepamięć, a co najważniejsze, można byłoby wykarmić setki milionów głodujących.

Także zmniejszyłby się niekorzystny wpływ hodowli bydła na środowisko naturalne, a dokładnie zmniejszenie obszarów pastwisk oraz ograniczenie produkcji metanu przez bydło.

Geekweek
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy