Sparaliżowana skrzypaczka znów zagrała

Rosemary Johnson była doskonale zapowiadającą się skrzypaczką, dla której muzyka była całym życiem. Do czasu tragicznego wypadku w roku 1988, po którym spędziła ona 7 miesięcy w śpiączce, i z którego wybudziła się całkowicie sparaliżowana. Teraz jednak - dzięki przełomom w technologii odczytywania myśli - była ona w stanie znowu zagrać.

Rosemary Johnson była doskonale zapowiadającą się skrzypaczką, dla której muzyka była całym życiem. Do czasu tragicznego wypadku w roku 1988, po którym spędziła ona 7 miesięcy w śpiączce, i z którego wybudziła się całkowicie sparaliżowana. Teraz jednak - dzięki przełomom w technologii odczytywania myśli - była ona w stanie znowu zagrać.

Rosemary Johnson była doskonale zapowiadającą się skrzypaczką, dla której muzyka była całym życiem. Do czasu tragicznego wypadku w roku 1988, po którym spędziła ona 7 miesięcy w śpiączce, i z którego wybudziła się całkowicie sparaliżowana. Teraz jednak - dzięki przełomom w technologii odczytywania myśli - była ona w stanie znowu zagrać.

Wyłącznie z pomocą myśli - poprzez specjalny interfejs stworzony przez naukowców z Plymouth University i z londyńskiego Royal Hospital for Neuro-disability - była ona w stanie kierować w czasie rzeczywistym ruchem muzyków z Bergersen String quartet, będąc w stanie modyfikować - również w czasie rzeczywistym - swoją kompozycję.

Reklama

Odbywa się to w ten sposób, że oprogramowanie podłączone do czepka elektroencefalografu (EEG) umieszczonego na głowie sparaliżowanej osoby, odczytuje jej myśli i przetwarza je na nuty, które są wyświetlane na żywo grupie sprawnych skrzypków.

Pani Johnson była zatem w stanie sterować innym muzykiem, a nie jest ona jedyna - w projekcie badawczym bierze udział parę innych, pozbawionych władzy nad własnym ciałem osób, a ich nietypowa, grająca zdalnie grupa dostała nawet nazwę - The Paramusical Ensemble.

Źródło:

Geekweek

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy