Tiangong-1 spadnie na Ziemię już najbliższej nocy

Europejska Agencja Kosmiczna (ESA) od kilku dni na bieżąco śledzi orbitę chińskiej stacji kosmicznej Tiangong-1 (Niebiański Pałac). Według najnowszych analiz, stacja spadnie na Ziemię 2 kwietnia, pomiędzy godziną 1:30 a 4:00 czasu polskiego. Wciąż dokładnie nie wiadomo, gdzie...

Europejska Agencja Kosmiczna (ESA) od kilku dni na bieżąco śledzi orbitę chińskiej stacji kosmicznej Tiangong-1 (Niebiański Pałac). Według najnowszych analiz, stacja spadnie na Ziemię 2 kwietnia, pomiędzy godziną 1:30 a 4:00 czasu polskiego. Wciąż dokładnie nie wiadomo, gdzie...

Europejska Agencja Kosmiczna (ESA) od kilku dni na bieżąco śledzi orbitę chińskiej stacji kosmicznej Tiangong-1 (Niebiański Pałac). Według najnowszych analiz, stacja spadnie na Ziemię 2 kwietnia, pomiędzy godziną 1:30 a 4:00 czasu polskiego. Niestety, wciąż dokładnie nie wiadomo, gdzie spadną elementy instalacji kosmicznej.

Prawdopodobnie agencja nie ujawni takich informacji do ostatniej chwili, z powodu obawy o wybuch paniki, która może stworzyć większe zamieszanie i zagrożenie od skutków samego upadku chińskiej instalacji.

Reklama

Stację aktualnie monitoruje, z pomocą eksperymentalnego radaru, Niemieckie Towarzystwo Fraunhofera, działające w ramach Europejskiej Agencji Kosmicznej. Z najnowszego obrazu możemy wywnioskować, że Tiangong-1 wciąż obniża swoją orbitę w jednym kawałku.

Wiadomo, że uderzy w Ziemię od 10 do 40 procent ważącej 8,5 tony stacji, które porusza się po orbicie z prędkością 28 tysięcy km/h. Prawdopodobieństwo, że któryś z tych sporych kawałków spadnie na człowieka lub obiekty mieszkalne, wynosi 1:10000. Jak więc widzimy, zagrożenie nie wydaje się zbyt duże.

Obszar, w którym może spaść Tiangong-1 (kolor zielony). Fot. ESA.

Wciąż jednak nie wiadomo dokładnie gdzie spadną, ale pewne jest, że dojdzie do tego pomiędzy 43 stopniem szerokości geograficznej północnej i 43 stopniem szerokości geograficznej południowej.

Mieszkalny moduł chińskiej stacji Tiangong-1. Fot. ChinaNews/CNSA.

W ostatnich 50 latach rozbudowy infrastruktury orbitalnej doszło do zaledwie jednego przypadku, w którym człowiek został trafiony spadającą częścią instalacji wynoszonej w kosmos. Była to mieszkanka USA, której w ramię wbił się kawałek rozpadającej się rakiety Delta. Chociaż wydarzenie wyglądało groźnie, to jednak doznała ona tylko niewielkich obrażeń i w żadnym momencie nie zagrażały one jej życiu.

Źródło: GeekWeek.pl/ Fot. NASA/China News/CNSA

Geekweek
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy