Waleń, który mówi

W San Diego w Kalifornii mieszkał do niedawna waleń z gatunku białucha o imieniu NOC. I nie było w nim nic niezwykłego oprócz jednej rzeczy - NOC potrafił mówić ludzkim głosem.

W San Diego w Kalifornii mieszkał do niedawna waleń z gatunku białucha o imieniu NOC. I nie było w nim nic niezwykłego oprócz jednej rzeczy - NOC potrafił mówić ludzkim głosem.

W San Diego w Kalifornii mieszkał do niedawna waleń z gatunku białucha o imieniu NOC. I nie było w nim nic niezwykłego oprócz jednej rzeczy - NOC potrafił mówić ludzkim głosem.

Po raz pierwszy jego niezwykłe umiejętności dostrzegli nurkowie, którzy byli przekonani, że ktoś ich nawoływał do opuszczenia basenu. Opiekunowie przypomnieli sobie wtedy, że nieraz słyszeli z basenu dochodzące dziwne dźwięki i nagle skojarzyli, że waleń może próbować naśladować odgłosy przez nich wydawane.

Mimo, że wszystko miało miejsce w 1984 roku to opisane zostało dopiero teraz. NOC swoje przedziwne możliwości wykazywał przez 4 lata - aż do osiągnięcia dojrzałości seksualnej. W czasach swojej młodości - jak uważają biolodzy - musiał on przysłuchiwać się pod i nad wodą jak rozmawiają opiekunowie i próbował spontanicznie ich naśladować.

Reklama

Istnieją ptaki czy ssaki morskie (delfiny), które uczą się od ludzi i próbują naśladować wydawane przez nich dźwięki. I przypadek NOCa nie był pierwszą obserwacją gadających waleni. Wcześniej, w latach 40 naukowcy zauważyli, że dzikie białuchy brzmią z daleka jak krzyczące dzieci. Kilkadziesiąt lat później opiekunowie białuchy z Vancouver twierdzili, że waleń ten próbuje wymówić swoje imię - Lagosi.

Naukowcom udało się nagrać NOCa i sprawdzić w jaki sposób wydaje on ludzkie dźwięki. Waleń ten zwiększał po prostu ciśnienie powietrza płynącego przez zatoki nosowe, a następnie wprawiał je w wibracje.

Oczywiście brakowało mu nieco do najsłynniejszych naśladowców takich jak chociażby papugi, jednak i tak waleń wykazał niesamowite możliwości.

Źródło:

Geekweek
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL