Wielki Wybuch zmianą fazy?

Wielki Wybuch, zgodnie ze swoją nazwą, postrzegany jest obecnie jako eksplozja - gdy nieskończenie gęsta energia zaczęła się rozprzestrzeniać w trzech wymiarach. Teraz fizycy donoszą, że powinniśmy to wydarzenie postrzegać raczej jako zmianę faz - zaszło coś podobnego do zmiany wody w lód.

Wielki Wybuch, zgodnie ze swoją nazwą, postrzegany jest obecnie jako eksplozja - gdy nieskończenie gęsta energia zaczęła się rozprzestrzeniać w trzech wymiarach. Teraz fizycy donoszą, że powinniśmy to wydarzenie postrzegać raczej jako zmianę faz - zaszło coś podobnego do zmiany wody w lód.

Wielki Wybuch, zgodnie ze swoją nazwą, postrzegany jest obecnie jako eksplozja - gdy nieskończenie gęsta energia zaczęła się rozprzestrzeniać w trzech wymiarach. Teraz fizycy donoszą, że powinniśmy to wydarzenie postrzegać raczej jako zmianę faz - zaszło coś podobnego do zmiany wody w lód.

Taką analogię można zastosować przyjmując, że pozbawiony formy i kształtu wszechświat jest wodą w stanie płynnym. W jednym momencie skrystalizował się on do postaci lodu - czterowymiarowej, stałej czasoprzestrzeni.

Australijscy naukowcy doszli do takich wniosków bazując na teorii postawionej przez kanadyjskich badaczy w 2006 roku, którzy nazwali ją Quantum Graphity. Według niej czterowymiarowa geometria czasoprzestrzeni rozrysowana przez Einsteina nie jest właściwa - tak naprawdę czasoprzestrzeń jest siateczką składającą się z mikroskopijnych bloków - podobnych nieco do atomów - lecz nieskończenie mniejszych.

Reklama

Na początku wszechświata te maleńkie cząstki znajdowały się w fazie płynnej - jednak w momencie Wielkiego Wybuchu - gdy temperatura gwałtownie spadła dotarły one do swojego punktu zamarzania - i powstała czasoprzestrzeń taka, jaką znamy ją dziś.

Wtedy też w strukturze czasoprzestrzeni pojawiły się rysy. Dalej idąc za analogią zamarzającej wody - mają to być pęknięcia w lodzie.

A jeśli takie pęknięcia istnieją - powinny być widzialne - ponieważ światło czy też promieniowanie innego rodzaju powinno się tam zaginać lub odbijać.

Problem ze zbadaniem tej teorii jest taki, że cząstki te są na tyle małe iż nie możemy ich dostrzec. Powinno jednak dać się dostrzec granice, które powinny uformować się w rejonach "pęknięć" czasoprzestrzeni.

Naukowcy stworzyli teraz teorię jak one powinny wyglądać - pozostaje żmudne przeszukiwanie przestrzeni kosmicznej w ich poszukiwaniu.

Źródło:

Geekweek
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy