Reklama

​Jelcz 325 "Proszek" - unikatowy wóz strażacki

Popularny "Proszek" w pełni zasłużył na emeryturę /Radosław Świder/Muzeum Ratownictwa w Krakowie /materiały prasowe

Reklama

Do zbiorów Muzeum Ratownictwa w Krakowie trafił Jelcz 325, popularnie nazywany "Proszkiem". Pojazd przez ponad trzy dekady służył w podkrakowskiej Skawinie, a przy tym jest jednym z niewielu wyprodukowanych egzemplarzy.

Wycofanie tego wozu stało się wydarzeniem w Jednostce JRG Skawina, a strażacy z szacunkiem pożegnali odchodzącego na zasłużoną emeryturę Jelcza. Był to najstarszy pojazd, a przy tym już rzadko wykorzystywany. Wyprodukowany w 1985 roku "Proszek" już samym wyglądem odstawał od nowoczesnych i lśniących kolegów z garażu, a jego specjalistyczna zabudowa gaśnicza to odrębna historia.

Pomysł na opracowanie rodzimego pojazdu pożarniczego używającego w działaniach proszek gaśniczy pojawił się w Polsce w połowie lat 80. Do tej pory zebrane doświadczenia z egzemplarzami w zabudowie niemieckiej firmy Total, przełożyły się na wysiłek i kooperację dwóch firm: Katowickich Zakładów Wyrobów Metalowych w Siemianowicach Śląskich i Zakładu Budowy Maszyn "Osiny" w Nowej Wsi k. Częstochowy.

Reklama

Siemianowickie przedsiębiorstwo miało już doświadczenie zarówno w budowie samochodów gaśniczych np. star 29 gpr-1500 jak i gaśnic oraz agregatów proszkowych, których był w latach 70. i 80. czołowym producentem.  Natomiast "Osiny" to oczywiście flagowy produkt przełomu lat 60. i 70. czyli autobus pracowniczy zabudowany na podwoziu star 28/29 - osinobus. Opracowano tam też wiele konstrukcji używanych właśnie w straży pożarnej.

Współpraca przełożyła się na powstanie rodzimego średniego samochodu gaśniczego proszkowego: gpr-3000. Pojazd został zabudowany na sprawdzonym i solidnym podwoziu jelcz 325, czyli wersji rozwojowej legendarnego modelu 315. Choć lubiany przez kierowców był już w tym czasie mocno przestarzały, a fabryka w Jelczu-Laskowicach doskonaliła następców - serię 400.

"Proszek" wyposażony był w zbiornik o pojemności 3000 kg, 8 butli z azotem, 2 sztuki tzw. "szybkiego natarcia", oraz wydajne działo zamontowane w górnej części zabudowy o zasięgu 30 metrów. Gotowe wozy zostały rozdysponowane głównie do jednostek zakładowej straży pożarnej min. w Szczecinku, Żorach, Koluszkach, Zielnej Górze, Lesznie, Płocku, Kaliszu, Dąbrowie Górniczej, Piasecznie, czy właśnie w Skawinie.

Jelcz 325 dołączył, w zbiorach Muzeum Ratownictwa w Krakowie, do innych tego typu pojazdów min. starszego jelcza 315 i Tatry 148 w zabudowie wspomnianej firmy Total. Jest to materialna pamiątka i dziedzictwo po dawnej produkcji rodzimych marek motoryzacyjnych jak i historii polskiego pożarnictwa. Samochód przekazała Komenda Wojewódzka Państwowej Straży Pożarnej w Krakowie.

O autorze

Łukasz Pieniążek jest inicjatorem powstania i współzałożycielem Muzeum Ratownictwa w Krakowie. Absolwent Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej na Uniwersytecie Papieskim Jana Pawła II w Krakowie. Jego artykuły o historii ratownictwa pojawiają się regularnie w serwisie Menway.

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: jelcz | Jelcz 325 | proszek

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy