Najstarsza ludzka tradycja? Rytuał z Australii przetrwał 12 tys. lat

Co łączy prehistorycznych Australijczyków z XIX-wiecznymi mieszkańcami tego kontynentu? Jak się okazuje, w ich kulturze obecna była pewna tradycja, która swoimi korzeniami sięgała do epoki lodowcowej. Co to za rytuał?

Archeologowie na terenie południowo-wschodniej Australii odkryli ślady przeprowadzania pewnego rytuału datowane na ponad 12 tys. lat. Zdaniem naukowców odnalezione artefakty mogły być używane nawet przez 500 pokoleń ówczesnych mieszkańców Australii.

Odkrycia dokonano w wapiennej jaskini Cloggs położonej w stanie Wiktoria, która była celem ekspedycji archeologicznych już od lat 70. XX wieku. Okolica do dziś zamieszkana jest przez aborygeński lud Gunaikurnai, którego archeologiczna historia w tym miejscu sięga 23 tys. lat.

Reklama

Zdaniem lokalnych etnografów jaskinie takie jak ta, w której dokonano odkrycia nie były miejscami zamieszkania ludu Gunaikurnai, ale lokalizacjami, w których przebywali szamani praktykujący tam magię i różnorodne rytuały, z tego powodu są niezwykle cennymi miejscami, w których można odkryć niesamowite ślady dawnej kultury.

Tajemniczy prehistoryczny rytuał

Znalezisko archeologiczne z australijskiej jaskini opiewa na dwa niewielkie ogniska wielkości dłoni. W obu znajdował się patyk, ale tylko jeden z nich był nadpalony. Patyki pochodziły z drzewa nazywanego rzewnią, które występuje na terenie Australii i południowo-wschodniej Azji. Zostały one odpowiednio ukształtowane, a następnie, przed spaleniem, pokryte tłuszczem nieznanego pochodzenia. Mógł on zostać zaczerpnięty ze zwierzyny, bądź człowieka.

Rytuał polegał na zaczepieniu na końcu patyka przedmiotu należącego do osoby chorej. Kij był następnie wbijany ukośnie w ziemię i podpalano pod nim niewielkie ognisko. Gdy patyk spalał się, szaman miał wykrzykiwać imię chorego, aż do czasu, gdy gałązka dotknęła ziemi, co oznaczało, że urok się powiódł.

Rytuał był praktykowany przez kilkanaście tysięcy lat

Skąd jednak tak dokładnie znamy przebieg rytuału z czasów epoki lodowcowej? Otóż okazuje się, że lokalna australijska społeczność Aborygenów praktykowała go aktywnie do końcówki XIX wieku. Opisał go w 1887 roku etnograf Alfred Howitt. Badacz napisał wtedy, że widział szamanów z ludu Gunaikurnai, którzy przeprowadzali lecznicze rytuały w miejscach ukrytych od wzroku niepowołanych.

Mimo głównie leczniczego charakteru tego rytuału, jak się okazuje, mógł on także służyć do wyrządzania krzywdy. Prawdopodobnie proces wyglądał wtedy dokładnie tak samo - różniły się jedynie intencje szamana.

Odkrycie śladów przeprowadzania tego prehistorycznego rytuału jest absolutnie przełomowe. Jest to jedna z najdłuższych w historii ludzkich tradycji, której istnienie na przestrzeni kilkunastu tysięcy lat udało się archeologicznie potwierdzić.

***

Co myślisz o pracy redakcji Geekweeka? Oceń nas! Twoje zdanie ma dla nas znaczenie. 

***

Bądź na bieżąco i zostań jednym z 90 tys. obserwujących nasz fanpage - polub Geekweek na Facebooku i komentuj tam nasze artykuły!

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Australia | Aborygeni | rytuały | epoka lodowcowa
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy