Pompeje zniknęły jesienią? Nowe badania ujawniają zaskakujące fakty
Katastrofa, która zniszczyła Pompeje, mogła wyglądać zupełnie inaczej, niż przez stulecia sądziliśmy. Zespół archeologów z Uniwersytetu w Walencji twierdzi, że erupcja Wezuwiusza w 79 roku n.e. mogła nastąpić nie w sierpniu, lecz jesienią, a dowody pochodzą nie z tekstów starożytnych, ale odzieży ofiar.

Wyniki badań, zaprezentowane na międzynarodowej konferencji w pobliżu Pompejów i opublikowane przez Uniwersytet w Walencji, pokazują, że nauka potrafi korygować nawet najbardziej znane historie. Badacze z grupy ÁTROPOS, zajmującej się kulturą śmierci w starożytnym świecie, przeanalizowali czternaście gipsowych odlewów ofiar znalezionych w nekropolii Porta Nola.
Wełna ujawnia prawdę
Odlewy te zachowały wyjątkowo szczegółowe ślady tkanin, więc wykorzystując techniki mikroskopowej analizy odlewów, badacze potraktowali je niczym dowody kryminalistyczne, co pozwoliło odtworzyć wygląd odzieży, gęstość splotu i nawet sposób, w jaki materiał układał się na ciele.
Jak wyjaśniają badacze, z takich "pozornie drobnych szczegółów można zrekonstruować cały klimat i atmosferę dnia, w którym skończył się świat Pompejów". Wnioski? Wielu mieszkańców Pompejów zginęło, mając na sobie grube wełniane tuniki i płaszcze. Analiza splotu tkanin ujawniła, że użyta wełna była ciężka i gęsto tkana, a wiele ofiar nosiło dwie warstwy odzieży, co wydaje się nieprawdopodobne, jeśli katastrofa rzeczywiście nastąpiła w sierpniu.
Ubrania ofiar sugerują nie tylko chłodniejszy niż zwykle klimat, ale także wyjątkowo szkodliwe warunki środowiskowe, przed którymi ludzie próbowali się chronić
Nowe spojrzenie na datę erupcji
I jak podkreślają eksperci, już wcześniej były ku temu przesłanki i od lat pojawiają się głosy, że dramat rozegrał się później, tj. we wrześniu lub październiku. Bo choć Pliniusz Młodszy w swoich listach datował wybuch Wezuwiusza na 24 sierpnia, dowody archeologiczne mówiące co innego są liczne - w ruinach znaleziono jesienne owoce czy wino w zaawansowanym stadium fermentacji, a to wszystko oznaki chłodniejszego okresu roku.
Nowe badania z Walencji dostarczają zaś argumentu, który pochodzi bezpośrednio od samych ofiar. Zarówno ci, którzy zginęli w domach, jak i ci na ulicach, mieli na sobie ubrania z tej samej, ciężkiej wełny, co oznacza, że reagowali na wspólne zagrożenie środowiskowe. Jak zauważa Alapont: "Nie wiemy, czy ludzie zakładali te ubrania, by chronić się przed popiołem i gazami, czy po prostu przed chłodem. Ale jedno jest pewne - nie uciekali w letnich togach".










