Reklama

Tajne archiwa Watykanu: 1700 lat tajemnic Kościoła

Archiwa Watykanu to ponad 15 milionów stron historii stolicy apostolskiej /Alessandra Benedetti/Corbis /Getty Images

Reklama

Tych akt zwykli śmiertelnicy nigdy nie zobaczą. W mrocznych podziemiach Kościół katolicki od stuleci przechowuje dokumenty, które opisywały, ale i zmieniały historię. Niektóre z nich miały na zawsze pozostać w ukryciu. Jednak co jakiś czas zdeterminowani badacze mają możliwość zajrzenia do watykańskich archiwów.

Takiej hańby Pius XI nie chce przeżyć osobiście. Do przypieczętowania traktatów laterańskich w roku 1929 papież deleguje sekretarza stanu kardynała Pietro Gasparriego, który wraz z faszystowskim premierem Włoch, Benito Mussolinim, podpisuje oświadczenie, iż Stolica Apostolska rezygnuje z wpływów politycznych we Włoszech. W zamian za to Rzym uznaje Watykan za samodzielne państwo.

Ciemny loch w Paryżu jesienią roku 1793. Maria Antonina, wdowa po królu Francji Ludwiku XVI, czeka na wykonanie wydanego na nią wyroku śmierci. "Nie mam już łez, by płakać", notuje. Jej ostatnia nadzieja na ratunek zawiodła. W rozpaczy poprosiła papieża o wstawiennictwo. Daremnie. W porewolucyjnej Francji Kościół katolicki jest bezsilny. W południe 16 października roku 1793 Maria Antonina zostaje zgilotynowana na Placu Zgody.

Reklama

Pogłoski pojawiły się jak na zawołanie króla Francji: templariusze, zakon rycerski podlegający bezpośrednio papieżowi, mieli dać się omamić islamowi i dopuścić świętokradztwa. To może oznaczać tylko jedno: śmierć heretykom. 60-metrowy pergamin z aktami z procesu templariuszy zawiera zeznania 231 rycerzy. Stanowi kolejny dowód na to, że zakon padł ofiarą intrygi króla Francji Filipa IV.

Co łączy haniebne oświadczenie z 1929, rozrywający serce list z 1793 i tajemnicze pergaminy z XI wieku? Wszystkie można znaleźć w jednym miejscu. Przez setki lat tylko garstka ludzi mogła przekraczać progi tajnego archiwum. Wielu nie wiedziało nawet o jego istnieniu. W roku 1881 papież Leon XIII po raz pierwszy otworzył je dla naukowców. 

Była to sensacja.

Uczeni z całego świata chcieli sprawdzić, co naprawdę znajduje się w dokumentach. Jakie tajemnice się w nich kryją? Czy Kościół próbował coś zatuszować? Wreszcie można było spróbować odpowiedzieć na te pytania. Jednak do dziś przetrząsanie regałów jest zastrzeżone tylko dla wybranych. Kto chciałby tu odbyć wędrówkę po historii albo przeprowadzić własne śledztwo, musi poddać się skomplikowanej procedurze i podać dokładny temat prowadzonych poszukiwań. Nie zawadzi tytuł doktorski lub rozpoczęta praca naukowa. Minimum to list polecający z rodzimej uczelni.

Kościół przechowuje swoje dokumenty od IV wieku. W roku 1612 papież Paweł V stworzył Archivum Secretum Apostolicum Vaticanum, co powinno się rozumieć jako prywatne papieskie archiwum. To miejsce gromadzenia zbiorów od tamtej pory rosło z roku na rok. Najważniejsze dokumenty znajdują się w Watykanie pod Cortile della Pigna, dziedzińcem Szyszki z rzeźbą, której zawdzięcza swoją nazwę.

Gdyby wszystkie regały tajnego archiwum ustawić jeden za drugim, zajęłyby odcinek, jaki dzieli Katowice od Krakowa: to 85 kilometrów akt. Ten zbiór często niezwykle kontrowersyjnych dokumentów obejmuje 15 milionów stron. To skarb dla każdego historyka. Znajduje się tam m.in. jeden z egzemplarzy donacji Konstantyna - bodaj najbardziej brzemiennego w skutki kłamstwa w historii. 

Ten sfałszowany dokument z VIII lub IX wieku udaje akt z IV wieku, w którym cesarz rzymski Konstantyn Wielki rzekomo przyznaje papieżowi Sylwestrowi I i jego następcom kontrolę nad zachodnią częścią swojego imperium. Na tym oszustwie przez wieki opierały się papieskie roszczenia do władzy. 

Niektórych dokumentów nie da się odczytać - np. wskutek nadpalenia - za to inne są dobrze zachowane. Jak np. umowa między Napoleonem a Watykanem, dająca Bonapartemu prawo mianowania biskupów czy jedna z czarniejszych kart w historii Kościoła: wyrok dożywotniego aresztu domowego dla Galileusza z roku 1633, zrehabilitowanego dopiero 359 lat później za sprawą Jana Pawła II.

Szczególnie interesujące dla detektywów historycznych są zbrodnie Kościoła. Bullą Ad Extirpanda ("Aby wykorzenić") z roku 1252 papież Innocenty IV oficjalnie zezwolił na stosowanie tortur w celu wymuszenia zeznań od domniemanych heretyków i czarownic. "Władca powinien wszystkich pojmanych przez siebie heretyków - nie zabijając ich ani nie łamiąc im nóg czy rąk - zmusić do jednoznacznego wyznania grzechów i oskarżenia innych znanych im heretyków" - głosi dokument. 

Na skutek tej tolerancji dla tortur zmarło ponad 100 osób. Tego typu rewelacje można przeczytać w zapiskach liczących prawie 1000 lat - jeśli zna się łacinę i włoski oraz ma się wystarczająco dużo cierpliwości, by mozolnie rozszyfrowywać średniowieczne rękopisy. Poza tym w niektórych przypadkach tekst jest widoczny tylko w świetle ultrafioletowym.

Jednym z najcenniejszych dokumentów w Tajnych Archiwach Watykanu jest rejestr z przysięgami na wierność Kościołowi katolickiemu. Ta dobrze zachowana księga z barwnymi ilustracjami powstała w czasach papieża Innocentego VI, którego pontyfikat trwał od 1352 do 1362 roku.

Czy po tylu dziesięcioleciach badań zostało jeszcze coś do odkrycia? Tak. W przeszłości dokumenty bywały błędnie skatalogowane, niektóre zaś pominięto - przypadkiem, a może celowo? Przykład: akta z procesu templariuszy. Postępowanie przeciwko "rycerzom Chrystusa" zakończyło się rozwiązaniem zakonu i spaleniem na stosie ostatniego wielkiego mistrza, Jacquesa de Molay. 

Akta procesowe przez kilkaset lat pozostawały w ukryciu - co Kościołowi wyszło na dobre, gdyż w dokumencie z roku 1308, tzw. pergaminie z Chinon, kilku templariuszy zostało uwolnionych od zarzutów przez władze papieskie. Dokument dowodzi, że rola papieża była w tej sprawie ograniczona i to nie on miał ostatnie słowo. 

Pod naciskiem króla Francji Filipa IV, który miał długi u zakonników, proces przeciwko templariuszom zakończył się dla części z nich śmiercią na stosie, a zakon przestał istnieć. Niewygodne dla Kościoła akta dokumentujące bierną postawę papieża zostały odnalezione przez włoską badaczkę dr Barbarę Frale zaledwie kilka lat temu.

Jeden dokument w tajnym archiwum już z daleka rzuca się w oczy - z powodu stu czerwonych woskowych pieczęci. To pochodzący z roku 1531 list członków brytyjskiego parlamentu do Klemensa VII. Politycy prosili papieża o unieważnienie małżeństwa między królem Anglii Henrykiem VIII a Katarzyną Aragońską. Jednak głowa Kościoła odrzuciła prośbę.

Była to decyzja niezwykle brzemienna w skutki: Henryk dla realizacji swoich małżeńskich i politycznych planów porzucił katolicyzm i założył Kościół anglikański. Dla króla oznaczało to, iż mógł się rozwodzić i żenić tak często, jak chciał, a przy tym mianował się zwierzchnikiem nowo powstałej instytucji. Kościół katolicki utracił w ten sposób wpływy w imperium brytyjskim, które później stało się najpotężniejszym mocarstwem świata.

W biurach wokół tajnego archiwum praca wre. Biskup tytularny Sergio Pagano, prefekt archiwum, oraz jego 55 podwładnych pracują z precyzją kryminologów. Próbują rozszyfrować czasem słabo czytelne pismo, odczytać i objaśnić tekst, zidentyfikować jego autora - na końcu wszystko zostaje wpisane do komputerowej bazy danych. 

Co 30 lat dochodzą do tego nowe, ogromne stosy akt - to przedstawicielstwa dyplomatyczne Watykanu przesyłają do Rzymu dokumenty. Najmłodsze dostępne publicznie części archiwum mają około 70 lat, przy czym granice wyznaczają pontyfikaty, czyli okresy sprawowania władzy przez poszczególnych papieży. 

Historycy z niecierpliwością czekają na  koniec każdej karencji i otwarcie nowych zakamarków watykańskich zbiorów w. Ostatnim takim wydarzenie było udostępnienie ponad 250 tysięcy kartonowych pudeł ze zarchiwizowanymi aktami dotyczącymi Piusa XII i jego działalności w czasach III Rzeszy oraz zimnej wojny. Labirynt korytarzy ogromnego archiwum pod szyszką z brązu wciąż jednak kryje niezbadane tajemnice...

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy