Reklama

Elon Musk chce instalować Starlink na szkolnych autobusach. A prędkość internetu spada...

Satelity do odbioru internetu Starlink znajdują się już na łodziach, samolotach czy kamperach, więc pomysł rozszerzenia ich na autobusy nie powinien mocno dziwić. Chociaż tym razem nie chodzi tylko o działalność biznesową, ale i walkę z wykluczeniem dzieci na terenach wiejskich.

Satelity do odbioru internetu Starlink znajdują się już na łodziach, samolotach czy kamperach, więc pomysł rozszerzenia ich na autobusy nie powinien mocno dziwić. Chociaż tym razem nie chodzi tylko o działalność biznesową, ale i walkę z wykluczeniem dzieci na terenach wiejskich.
Elon Musk chce wyposażyć szkolne autobusy w internet satelitarny Starlink /123RF/PICSEL

Elon Musk chce walczyć z wykluczeniem dzieci na terenach wiejskich, udostępniając im w autobusach szkolnych swój internet satelitarny Starlink - stosowny wniosek został już złożony w Federalnej Komisji Łączności i jeśli tylko zostanie zaakceptowany, SpaceX wystartuje z programem pilotażowym. Jak dowiadujemy się ze zgłoszenia, miliarder celuje w pierwszej kolejności w uczniów, którzy dojeżdżają do szkoły ponad godzinę, bo tak odległe miejsce zamieszkania oznacza najczęściej problem z dostępem do sieci również w domu - tymczasem ze Starlinkiem "na pokładzie" mogłyby w tym czasie uczyć się czy odrabiać lekcje.

Reklama

SpaceX poparł tym samym szefową FCC Jessicę Rosenworcel, która w maju zaproponowała udostępnienie Wi-Fi w szkolnych autobusach i zapewnił o swoim wsparciu dla pomysłu finansowania dostępu do internetu w szkołach i bibliotekach. Jak nietrudno się domyślić, firma Elona Muska jest przekonana, że jej rozwiązanie internetu satelitarnego będzie tu najlepszym wyjściem, bo ze względu na sprawne rozmieszczanie kolejnych satelitów jest w stanie zapewnić dostęp do sieci w najbardziej nawet odległych obszarach, a do tego jej terminalne są przenośne i łatwe w obsłudze.

Warto tu jednak dodać, że chociaż FCC zaledwie 2 miesiące temu zezwoliła na używanie Starlink w pojazdach, zauważając, że dostęp do sieci podczas podróży "służy interesowi publicznemu", to nie ma gwarancji, że sfinansuje program pilotażowy dla szkolnych autobusów.

W sierpniu odrzuciła bowiem wniosek SpaceX o dofinansowanie w wysokości 885,5 mln USD w ramach Rural Digital Opportunity Fund, dzięki któremu miliarder chciał dostarczyć internet na tereny wiejskie w USA.

Dlaczego? Zdaniem komisji firmie "nie udało się zademonstrować, że jest w stanie dostarczyć obiecaną usługę", a Starlink jest "wciąż rozwijającą się technologią". I coś w tym jest, bo chociaż satelitów regularnie przybywa i rozwiązanie to ma niezaprzeczalne zalety, to wraz z napływem nowych użytkowników, a jest ich już ponad 400 tys. na całym świecie, zaczynają pojawiać się problemy z działaniem sieci.

Według najnowszych danych firmy Ookla, zajmującej się testowaniem stron internetowych, mediana prędkości pobierania dla Starlink we Francji, Kanadzie, Niemczech, Nowej Zelandii, Wielkiej Brytanii i Stanach Zjednoczonych spadła o 9-54% w okresie od II 2021 roku do II 2022 roku (spadła też prędkość uploadu). To wciąż wystarczająco, aby co najmniej jedno podłączone urządzenie mogło wykonywać typowe zadania, jak pobieranie gier, przesyłanie strumieniowe wideo czy czat wideo, ale przy większych grupach, np. szkolnych, może być problem. Ten można oczywiście rozwiązać kolejnymi satelitami, ale w najbliższym czasie, póki rynek się nie nasyci, będzie to trochę błędne koło, tzn. więcej satelitów to więcej użytkowników i potrzeba kolejnych Starlinków na orbicie.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy