W oficjalnym uzasadnieniu decyzji czytamy "Strony tego portalu wykraczają poza wszelkie dopuszczalne normy. Nie tylko propagują materiały pornograficzne, ale także nawiązują do przemocy i zbrodni, co może wykrzywić osobowość każdego czlowieka" - stwierdził Khalil Jedaan - doradca króla do spraw Internetu. Decyzja spowodowała nieśmiałe protesty saudyjskich internautów. "Nie wszystkie miejsca w Yahoo! są "złe". Jako uczciwy muzułmanin zaglądałem tylko na "czyste" strony, a teraz tego mnie pozbawiono" - skarży się Ibrahim Tarak - jeden z internautów w tym kraju







