Reklama

Kaseya - na cyberataku ucierpiały niemieckie i szwedzkie firmy

Cyberatak na firmę Kaseya uderzył w niemieckie i szwedzkie firmy. Za operacją ma stać grupa rosyjskich hakerów znana jako REvil, żada ona 70 mln za odblokowanie systemów. Firma Kaseya twierdzi, że padła ofiarą "wyrafinowanego ataku typu ransomware", ale była w stanie odeprzeć atak na większą skalę - czytamy w serwisie thehackernews.com.

Hakerzy wykorzystali lukę w zabezpieczeniach amerykańskiego dostawcy usług IT Kaseya, aby zaatakować klientów programem szyfrującym dane i żądającym okupu (ransomware). Był do tak zwany atak typu "zatrute źródło". Polega ona na "zatruciu" oprogramowania, jakie produkuje firma obsługująca inne podmioty - dzięki niemu przestępcy mogą włamać się do systemów pozostałych klientów. Systemy w szwedzkich i niemieckich firmach dotkniętych atakiem zostały wyłączone na prośbę specjalistów Kaseya, trwa proces mający na celu przywrócenie wszystkich funkcji, kolejne aktualizacja jest planowana na 5 lipca. "Dzięki błyskawicznej reakcji naszego zespołu, wierzymy że atak dotknął bardzo małej grupy klientów" - czytamy w oświadczeniu firmy.

Na podstawie kodu oprogramowania eksperci ds. bezpieczeństwa IT przypisali atak grupie hakerów REvil, która ma siedzibę w Rosji. REvil stał kilka tygodni temu za atakiem na największą na świecie firmę mięsną JBS, która w wyniku tego musiała na kilka dni zamknąć zakłady w USA i innych krajach - czytamy w depeszy PAP. Ostatecznie zapłaciła 11 mln dolarów okupu.  Tym razem REvil na żądać 70 mln dolarów za odblokowanie komputerów i systemów.

W piątek wieczorem po ataku hakerskim na amerykańskiego dostawcę oprogramowania w korzystającej z jego usług sieci sklepów spożywczych Coop w Szwecji przestał działać system kas Visma Esscom. 800 sklepów Coop pozostawało w niedzielę zamkniętych po ataku.

Reklama

- Grupy zajmujące się atakami ransomware są cały czas aktywne. Dla hakerów jest to bardzo intratny biznes. Warto w tym miejscu przywołać prognozy Gartnera, według którego do 2025 roku co najmniej 75 proc. działów IT stanie w obliczu jednego lub więcej tego rodzaju incydentów. Dlatego nie ulega wątpliwości, że tego typu ataki mogą się powtarzać, tym bardziej, że zawsze znajdzie się ktoś kto stworzy nową wersję malware’u - przestrzega w rozmowie z Interią Dariusz Woźniak, Zastępca kierownika działu technicznego Marken Systemy Antywirusowe, technik Bitdefender.

Kaseya Limited to założona w 2000 roku amerykańska firma informatyczna, która tworzy oprogramowanie do zarządzania sieciami, systemami i infrastrukturą informatyczną. Siedziba firmy znajduje się w Miami na Florydzie.

Ransomware - jak się bronić przed takimi atakami?

- Na dzisiaj fundamentalne zasady dostępu, określane jako "Zero Trust" oznaczają, że użytkownik systemu w którym pracuje powinien mieć minimalne uprawnienia (na pewno nie administratora), uwierzytelniać się dwuskładnikowo (hasła wyciekają lub można je złamać), dostęp z Internetu i do Internetu powinien być odpowiednio kontrolowany i filtrowany, a poszczególne urządzenia w sieci (jeśli jest ich więcej niż jedno) powinny być od siebie separowane i nie mieć bezpośredniego dostępu (aby uniknąć tzw. lateral movement - podstawowej taktyki "przeskakiwania" pomiędzy chronionymi komputerami po pokonaniu zabezpieczeń jednego z nich) - tłumaczył w rozmowie z Interią Łukasz Bromirski z Cisco Security.

- Wiemy dzisiaj, że firmy, które stosują choćby minimum ochrony mają dużo większe szanse ochronić się przed atakiem - wykradzeniem informacji, ransomware, itd. A nawet jeśli dojdzie u nich do włamania, będzie miało one ograniczony zakres - i skutki - dodał Bromirski.

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Kaseya | cyberatak

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama