Dowodem na to, jak bardzo Microsoft chce zdobyć nie tylko drugi co do wielkości na świecie, ale i niezwykle prestiżowy japoński rynek jest fakt opracowania specjalnej wersji joypada, nieco pomniejszonego w stosunku do wersji amerykańskiej. Jest to wynik negatywnych opinii japońskich graczy na temat pierwszej wersji pada dla Xboxa, sprzedawanej w USA.
Razem z konsolą do japońskich sklepów trafiło 12 tytułów gier, przygotowanych w większości przez japońskich developerów ze ścisłej światowej czołówki - firmy Sega, Capcom, Konami, Koei i Tecmo.
Rywalizacja na rynku japońskim zapowiada się niezwykle interesująco - niemalże nieograniczony potencjał finansowy Microsoftu zostanie przeciwstawiony konsolom Sony i Nintendo, którzy to producenci na pewno niechętnie podzielą się rynkiem, szczególnie z firmą spoza Japonii. Póki co szefowie Sony zachowują spokój - we wczorajszym wystąpieniu Ken Kutaragi, prezes Sony Computer Entertainment tonem mentora wyraził zadowolenie z faktu, ze Microsoft podąża wytyczonym przez PlayStation 2 szlakiem. Sony ma na tyle silną pozycję, że na dzień dzisiejszy może czuć się pewnie - w japońskich domach znajduje się już 9 mln sztuk PlayStation 2, a producent błyskawicznie organizuje sieć usług internetowych dla osób korzystających z niedawno wprowadzonego na rynek internetowego modułu dla konsoli.
W nieco innym kierunku podąża Nintendo, które wyraźnie chce uniknąć otwartej konfrontacji z Microsoftem oraz Sony i tradycyjnie pozycjonuje swój produkt jako propozycję dla młodszych graczy. Hiroshi Yamauchi, prezes Nintendo, wierny filozofii "gry to zabawki", uważa że dla powodzenia GameCube kluczowe będą dobre gry, a nie dostęp do Internetu. Dlatego GameCube pozostaje jedyną konsolą nowej generacji bez możliwości podłączenia do Sieci, co więcej, nie wiadomo kiedy taką możliwość uzyska.
Źródło informacji: AsiaBizTech










