Reklama

Najbardziej zabójcze danie na świecie. Odważysz się?

Cesarz Japonii ma oficjalny zakaz spożywania tej ryby. Aby zabrać się za jej przyrządzenie, trzeba przejść wielomiesięczny kurs i otrzymać certyfikat. Jedzenie fugu to taniec na linie zawieszonej nad przepaścią.

Jednym z najbardziej spektakularnych stworzeń na świecie, jakie spożywa człowiek, jest ryba o wdzięczniej nazwie fugu z rodziny rozdymkowatych. W chwili zagrożenia nabiera sporą ilość wody, nadymając się. Tworzy w ten sposób sporą, kolczastą kulkę.

W latach 70. i na początku 80. suszone okazy rozdymek przywozili do Polski marynarze Polskiej Marynarki Handlowej. Ususzona fugu nie jest groźna. Problem pojawia się, kiedy ryba jest świeża.

W jej narządach płciowych i wątrobie gromadzi się toksyna. Podczas usuwania tych organów kucharze muszą zachować ostrożność, by nie pękły i nie zatruły mięsa. Szkolenie i wydawanie licencji na przygotowanie fugu, to bardzo długi proces. Sam egzamin jest przeprowadzany bardzo starannie i stało się tradycją, że najpierw kucharz, w obecności klienta, próbuje przygotowaną potrawę.

Reklama

Wnętrzności fugu zawierają tetrodotoksynę, która jest jest ponad 1000 razy bardziej zabójcza niż cyjanek. Trucizna ta powoduje paraliż mięśni przy zachowaniu świadomości. Przyczyną śmierci jest uduszenie. Zdarzają się przypadki, kiedy ofiary pozostają przytomne, a zostały uznane za martwe. Dlatego w niektórych rejonach Japonii czeka się z pogrzebem kilka dni, aby nie pochować sparaliżowanej, a jeszcze świadomej osoby.

Na tetrodotoksynę nie ma skutecznego antidotum. Jedyną metodą uratowania zatrutej osoby jest sztuczne podtrzymywanie oddechu i czekanie, aż trucizna przestanie działać.

Właśnie z powodu tej swojej właściwości ryba fugo uchodzi w Japonii za rarytas. Niektórzy mistrzowie jej przyrządzania potrafią zachować w mięsie odpowiednią ilość toksyn, aby dawało efekt delikatnego mrowienia czy chwilowego paraliżu języka. Niestety, każdego roku pewna liczba osób umiera z powodu złej oceny ilości trucizny w mięsie.

Często też ryba przygotowywana jest nielegalnie przez nielicencjonowanych kucharzy. Zwykle kończy się to tragicznie. W Tsuruoce, na północy Japonii, do szpitala trafiło siedem osób, które zjadły fugu w restauracji nie posiadającej specjalnej licencji. Kucharz i właściciel lokalu trafili do aresztu. W samym 2007 roku w Japonii zmarły po zjedzeniu nieodpowiednio wyprawionej fugu 44 osoby. W tym roku już 26.

Dla smakoszy mięso tej ryby jest wyśmienite. Najpopularniejszym daniem z fugu jest sashimi. Są to bardzo wąskie i cienkie, wręcz przezroczyste kawałki mięsa. Również płetwy fugu są jadalne. Smaży się je i podaje z gorącą sake. Bardzo popularnym daniem na wyspach japońskich jest techiri - fugu gotowana z warzywami. Jednak w tym przypadku delikatny smak rybiego mięsa jest praktycznie niewyczuwalny wśród warzyw i sosu.

Również jądra, choć bardziej trujące niż wątroba, nadają się do jedzenia. Uważane są za afrodyzjak. Jednak w ich przygotowywaniu specjalizują się jedynie nieliczni kucharze.

Można się uchronić od toksyn jedząc hodowlane fugu. Toksyny ryby te pobierają razem z pokarmem. Jednak co to za zabawa?

Zatrucia fugu są w 60 procentach przypadków śmiertelne. Nie odstrasza to jednak amatorów adrenaliny i smakołyków. Rozdymki można spróbować w Japonii, Kanadzie i Stanach Zjednoczonych. Unia Europejska zakazała jej sprowadzania dla celów gastronomicznych.

Jedzenie fugu to taniec na linie zawieszonej nad przepaścią. Dlatego wielu fanów kuchni i adrenaliny nie szczędzi pieniędzy, aby skosztować tej niesamowicie zabójczej ryby. Jak powiedział nam częsty bywalec w Japonii: "Jest cholernie droga, ale widok bijącego serca ryby w czasie oprawiania i jej niesamowity smak, są warte każdych pieniędzy".


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy